Wszystko wskazuje na to, że na majowe zgrupowanie, bezpośrednio poprzedzające Euro 2012, polska reprezentacja pojedzie do Austrii lub Szwajcarii. Ta informacja wzbudziła w środowisku kontrowersje. Jedni woleliby, żeby kadra oswajała się z atmosferą turnieju trenując w Polsce, inni - w tym 96-krotny reprezentant Jacek Bąk - starają się zrozumieć plany trenera Franciszka Smudy.
Juskowiak: większość trenerów była wściekła. Czytaj więcej >>
W piątkowym meczu towarzyskim, rozegranym w Seulu, polscy piłkarze zremisowali z Koreą Południową 2:2. Na listę strzelców w polskiej drużynie wpisywali się zawodnicy Borussii Dortmund - Jakub Błaszczykowski i Robert Lewandowski.
- Polacy zagrali bardzo fajne spotkanie. Szkoda, że druga połowa była trochę słabsza, ale może było to spowodowane warunkami klimatycznymi - twierdzi w rozmowie z Wirtualną Polską Jacek Bąk. - Wiadomo, że jest tam trochę inna temperatura i inna wilgotność. Poza tym Korea znajduje się w zupełnie innej strefie czasowej. Wydaje mi się, że gdyby nie jej zmiana, nasza drużyna spokojnie wygrałaby ten mecz.
Były obrońca m.in. Olympique Lyon, RC Lens i Austrii Wiedeń uważa, że nawet spotkanie z azjatyckim rywalem, może być przydatne w kontekście przygotowań do Euro 2012.
- Zagraliśmy na wyjeździe, na terenie troszeczkę innym niż europejski. Korea jest wyżej notowanym rywalem [29. miejsce w ostatnim rankingu FIFA, Polska ma miejsce 65. – przyp. WP], a wydaje mi się, że rozegranie meczu z każdym lepszym rywalem wychodzi nam na plus – uważa Bąk.
W ostatnich dniach wielu ekspertów, dziennikarzy i kibiców krytykowało pomysł, żeby przygotowując się do Euro 2012, zgrupowania organizować zagranicą, a zwłaszcza w dalekiej Azji. Wiadomo jednak, że kadra musi rozgrywać część meczów za granicami naszego kraju ze względu na umowy między firmą Sportfive a sponsorami i TVP.
- Te mecze na pewno były zakontraktowane wcześniej. Choć ja oczywiście też nie jestem za tym, żeby w tej chwili Polacy grali mecze daleko od Polski. A nawet bardzo daleko, bo przecież można powiedzieć, że Korea jest na końcu świata - podkreśla 96-krotny reprezentant kraju.
- Też wolałbym, żeby te mecze odbywały się w Polsce. Żebyśmy grali na naszych przepięknych stadionach i przyzwyczajali się do nich przed Euro 2012 - zapewnia.
Tymczasem, jak poinformował w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” dyrektor reprezentacji Konrad Paśniewski, zgrupowanie bezpośrednio poprzedzające turniej Euro 2012, również odbędzie się zagranicą - albo w Austrii albo w Szwajcarii. Rozpocznie się ono w połowie maja i potrwa prawie dwa tygodnie.
Ta informacja wzbudziła w środowisku kontrowersje. Wielu uważa, że polska reprezentacja piłkarska, przygotowując się w maju do Euro 2012, powinna wykorzystać jeden z 21 ośrodków treningowych, w których w trakcie turnieju zakwaterowane będą najlepsze reprezentacje Europy.
Dzięki takiemu zgrupowaniu już na trzy tygodnie przed rozpoczęciem Euro 2012 polscy piłkarze mogliby oswajać się z wielką presją oraz olbrzymim zainteresowaniem kibiców i dziennikarzy.
- W Polsce są piękne ośrodki i można było tu zostać. Ale może trener Smuda chce się odciąć od tego wszystkiego? Choć wiadomo, że i tak nie odetnie się całkowicie, bo za reprezentacją media podążają wszędzie. Z Austrii do Polski nie jest daleko. Cóż, każdy trener ma własną koncepcję i trzeba to uszanować - twierdzi Jacek Bąk.
- Prawie wszyscy szkoleniowcy, z którymi pracowałem przed ważnymi meczami woleli schować się z drużyną w zaciszu i skoncentrować się, pomyśleć o nadchodzących spotkaniach - zaznacza.
Zdecydowanym zwolennikiem organizowania zgrupowań kadry w Polsce jest za to Zbigniew Boniek.
- Piłkarz czuje oddech kibiców, oddech mediów, widzi chłopaka, który biegnie 30 metrów, żeby wziąć od niego autograf. To powoduje, że zawodnik wieczorem w pokoju myśli sobie, o wszystkim co się wydarzyło i co się jeszcze wydarzy (…) Czuje się wyjątkowy - wyjaśnia w rozmowie z serwisem Weszlo.com były piłkarz Juventusu.
Zdaniem Jacka Bąka podejście do dziennikarzy i kibiców przed ważnymi meczami jest jednak kwestią indywidualną.
- Każdy ma inny charakter. Jeden lubi spokój, drugi woli posłuchać muzyki, a ktoś inny zdecyduje się przejść po mieście i rozdać autografy. Sam przed ważnymi meczami wolałem się wyciszyć. Wiedziałem, że balon zaraz wystrzeli, więc chciałem skoncentrować się w ciszy i spokoju - wyjaśnia były obrońca polskiej kadry.
Michał Bugno, Wirtualna Polska