- Pomysł wyjazdu do Korei Południowej na pewno nie był trafiony. Większość trenerów ligowych była zła lub wściekła, że ich zawodnicy musieli przebyć tyle kilometrów w okresie, kiedy gra normalna liga - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską były napastnik reprezentacji Polski Andrzej Juskowiak.
Bąk broni Smudę: też wolałem się wyciszyć. Czytaj więcej >>
"Nietrafiony pomysł" z wyjazdem do Korei
W piątek polska reprezentacja zremisowała w Seulu z Koreą Południową 2:2. Bramki dla biało-czerwonych zdobyli zawodnicy Borussii Dortmund Robert Lewandowski i Jakub Błaszczykowski.
- To zawodnicy, którzy nadają styl reprezentacji. Obaj po raz kolejny potwierdzili swoją dobrą formę. Cieszę się, że są skuteczni przed dłuższy okres czasu - mówi nam Andrzej Juskowiak. - Myślę, że grę Polaków można ocenić pozytywnie. W meczu z trudnym przeciwnikiem uzyskaliśmy dobry wynik.
Czy z meczu z azjatyckim rywalem dla polskiej reprezentacji płyną jakieś korzyści w kontekście przygotowań do Euro 2012?
- Wydaje mi się, że takich korzyści trzeba by się naprawdę mocno doszukiwać - nie owija w bawełnę Juskowiak. - Na mistrzostwach Europy raczej nie będzie przeciwnika o takim charakterze gry. I dobrze, bo Koreańczycy potrafią na bardzo małej przestrzeni uwolnić się spod opieki czterech rywali. Właśnie w ten sposób straciliśmy w piątek drugą bramkę.
- Jeżeli ten sparing ma dać jakieś korzyści, to przede wszystkim trenerowi Franciszkowi Smudzie. Wydaje mi się, że ta reprezentacja jest już zamknięta. Teraz należy pewne rzeczy doszlifować. Jeżeli założenia taktyczne, jakie postawił selekcjoner, zostały zrealizowane przez zawodników, to w pewnym stopniu mecz można uznać za dobry sparing.
W Polsce wielu ekspertów, dziennikarzy i kibiców krytykowało pomysł wyjazdu na zgrupowanie do Korei Południowej i Niemiec.
- Reprezentanci, którzy polecą do Korei Południowej na pewno zanotują spadek formy. Przelot, mecz i powrót spowodują zmęczenie, które odbije się na ich dyspozycji w meczach ligowych, a może nawet już w następnym meczu kadry - przewidywał
w rozmowie z Wirtualną Polską były napastnik reprezentacji Polski Andrzej Szarmach.
Z tą opinią zgadza się Andrzej Juskowiak. - Pomysł wyjazdu do Korei Południowej na pewno nie był trafiony. Większość trenerów ligowych była zła lub wściekła, że ich zawodnicy musieli przebyć tyle kilometrów w okresie, kiedy gra normalna liga - podkreśla.
Jak wiadomo, firma Sportfive zagwarantowała sponsorom i TVP, że od lipca 2010 roku do rozpoczęcia Euro 2012 polska kadra rozegra co najmniej 24 mecze, a połowa z nich odbędzie się na wyjeździe. Pozostaje pytanie, dlaczego na miejsce meczu wyjazdowego wybrano państwo znajdujące się w dalekiej Azji.
To największa bolączka polskiej reprezentacji?
W opinii wielu osób polscy piłkarze do Euro 2012 powinni przygotowywać się głównie na polskich stadionach, a podczas zgrupowań korzystać z ośrodków treningowych w naszym kraju. Na mistrzostwa Starego Kontynentu takich ośrodków przygotowano 21. W części z nich w trakcie Euro zakwaterowane będą najlepsze reprezentacje Europy.
Tymczasem dyrektor reprezentacji Konrad Paśniewski w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” poinformował, że zgrupowanie bezpośrednio poprzedzające turniej Euro 2012 również odbędzie się zagranicą - albo w Austrii albo w Szwajcarii. Rozpocznie się ono w połowie maja i potrwa prawie dwa tygodnie.
Andrzej Juskowiak z jednej strony rozumie motywy, które kierują sztabem szkoleniowym reprezentacji, a z drugiej - żałuje, że własnym ośrodkiem szkoleniowym dla drużyn narodowych nie dysponuje PZPN.
- Wyjeżdżając zagranicę można usunąć się w cień, wyciszyć się i nie być na pierwszym planie. Jest to nawet zrozumiałe, bo przed mistrzostwami Europy na pewno będzie duże ciśnienie, presja wyniku i zainteresowanie dziennikarzy. Myślę, że zagraniczne zgrupowanie może nawet pozytywnie wpłynąć na piłkarzy - mówi w rozmowie z WP „Jusko”.
- Z drugiej strony trochę szkoda, że do majowych przygotowań nie wykorzystamy żadnego z licznych ośrodków, których mamy w Polsce coraz więcej. Inna rzecz, że takie stricte reprezentacyjnego ośrodka dla samej reprezentacji i młodzieżowych drużyn narodowych nie ma PZPN. To chyba największa bolączka - podkreśla.
Były snajper Sportingu Lizbona przypomina też, jak do Euro 2004 przygotowywali się ówcześni gospodarze turnieju - Portugalczycy.
- Zakwaterowani byli w ośrodku treningowym Sportingu w Alcochete - 40 kilometrów pod Lizboną. Mieli tam ciszę, spokój i znakomite warunki do treningu - ocenia. - Wydaje mi się też, że zgrupowanie w Austrii lub Szwajcarii nie będzie problemem dla Polaków. Wsiada się w samolot i za godzinę czy też półtorej jest się na miejscu.
Jego zdaniem zawodnicy polskiej reprezentacji będą mieli możliwość oswojenia się z atmosferą Euro 2012 na długo przed turniejem i lokalizacja majowego zgrupowania poza granicami kraju nie sprawi, że przyjeżdżając do Polski na kilka dni przed turniejem, poczują się „oszołomieni”.
- Wydaje mi się, że temat Euro 2012 będzie bardzo mocno nadmuchiwany od początku przyszłego roku. Nasi piłkarze będą mieli wiele okazji do tego, żeby zaprezentować się w mediach czy spotkać z kibicami - zauważa.
Michał Bugno, Wirtualna Polska