Bomba z czasów II wojny światowej, odkryta w czwartek w centrum
Innsbrucku, uniemożliwiła przeprowadzenie ceremonii wręczenia medali młodzieżowych igrzysk
olimpijskich. Z polskiej ekipy najwyższą - dwunastą lokatę zajęli tego dnia w sztafecie
biathloniści.
Zespół, który wystąpił w składzie: Beata Lassak, Kinga Mitoraj, Jakub Topór (wszyscy BKS WP
Kościelisko) i Mateusz Janik (UKN Melafir Czarny Bór), do zwycięskiej niemieckiej ekipy stracił
siedem minut i 48 sekund.
W slalomie gigancie dobrze spisał się Andrzej Dziedzic (WKN Warszawa), plasując się na 15. pozycji.
Wystartowało 64 alpejczyków, a sklasyfikowano tylko 39.
W narciarskich biegach sprinterskich (1 km) do półfinałów nie zdołali awansować Urszula Łętocha (KS
Śnieżka Karpacz) i Dawid Bril (MUKS Podkarpacie Jedlicze). Jak podkreślił trener Stanisław Michoń,
oboje nie specjalizują się w tej konkurencji. "Ten start był przy okazji, bowiem przyjechali tu
rywalizować na dystansach".
Wydarzeniem dnia była jednak popołudniowa informacja o znalezieniu podczas prac kanalizacyjnych w
centrum Innsbrucku, w okolicy Bozner Platz, bomby lotniczej z czasów II wojny światowej, ważącej
250 kg. Ewakuowano mieszkańców okolicznych domów, a do rozbrojenia ładunku sprowadzono z Linzu
specjalną ekipę saperów. Znajdujący się w pobliżu głównego dworca kolejowego w Innsbrucku Bozner
Platz był w czasie II wojny obiektem nalotów aliantów.
Na tym to placu, każdego wieczoru, odbywały się ceremonie dekoracji medalami igrzysk młodych
sportowców. Czwartkowa uroczystość została przeniesiona na piątek, a impreza zakończy się w
niedzielę.(PAP)
Roman Koń
Dołącz do babola na facebooku