Serbia żyje znakomitym występem swojej reprezentacji na Mistrzostwach Europy w piłce ręcznej. Zawodnicy znad Sawy i Dunaju doszli do finału turnieju, który odbywa się na ich rodzimych halach. Zmierzą się w nim z Duńczykami, ale osłabieni, bo bez czołowego rozgrywającego Żarko Sesuma.
Niestety podczas meczu z Chorwacją doszło do kilku niezbyt sympatycznych incydentów ze strony serbskiej publiczności. Hala w Belgradzie chóralnie skandowała hasło "зашто чутите, зашто шутите, пичке усташке", a więc "czemu milczycie, czemu milczycie, ustaszowskie p***", przypominając niechlubny okres chorwackiej historii, kiedy to podczas II wojny światowej kraj znalazł się pod władzą Ustaszy, słynących z okrucieństwa koalicjantów Adolfa Hitlera.
Nienawiść Serbów do Chorwatów (bez wątpienia z wzajemnością) znalazła swój tragiczny finał w postaci ciężkiej kontuzji oka Żarko Sesuma, który został trafiony w nie niewielkim przedmiotem (prawdopodobnie zapalniczką) przez własnego kibica. Celem ataku miał być trener Chorwacji Slavko Goluza, bądź ich największa gwiazda Ivano Balić, którzy znajdowali się blisko Sesuma w feralnej chwili.
Oko Serba napłynęło krwią, a wszystkim fanom piłki ręcznej przypomniała się sytuacja z Karolem Bieleckim, który stracił oko po starciu z Chorwatem Josipem Valciciem. Sesum miał prawdopodobnie więcej szczęścia, bo kontuzja, chociaż bolesna, raczej nie pozbawi go ważnego narządu.
- Na szczęście kontuzja nie jest tak groźna jak to wyglądało w pierwszej chwili. Białko w oku
nabiegło krwią, co jest bardzo bolesne, ale z tego co wiem od lekarzy, nie powinno nieść za sobą dalszych konsekwencji. W każdym razie będzie musiał spędzić w szpitalu jeszcze kilka dni - powiedział trener serbskich szczypiornistów Veselin Vuković (wypowiedź za PAP).
W finale Sesum jednak nie zagra, choć rozgrywał jak dotąd niezły turniej będąc alternatywą na środku rozegrania dla Dalibora Cutury. Bez niego rotacja w serbskim składzie będzie zubożona, a Cutura liczy sobie już 37 lat, co na koniec ciężkiego turnieju może nie być bez znaczenia, jeżeli przyjdzie mu grać dłużej niż zwykle.
Serbowie mogą dać sobie radę z Danią, a Sesum prawdopodobnie odzyska pełną sprawność wzroku, ale trzeba przyznać, że jest to wyjątkowo pechowy szczypiornista. Dramat życiowy przeżył blisko dwa lata temu, kiedy to jako zawodnik węgierskiego Veszprem spędzał czas wieczorem z kolegami klubowymi.
8 lutego 2009 roku brutalnie zamordowany został rumuński kołowy Veszprem, Marian Cozma. Sprawcami okazali się romscy przestępcy, którzy nie mieli skrupułów by zabijać. Również Sesum ledwo uszedł z życiem. Serb został ugodzony nożem w nerkę, co spowodowało wielomiesięczną przerwę w jego karierze.
Co ciekawe prywatną wojnę w poszukiwaniu sprawców brutalnego mordu na Cozmie i zranienia Sesuma rozpoczął wówczas ojciec Żarko, trzęsący północną Serbią właściciel firmy ochroniarskiej, wysyłając na Węgry swoje oddziały celem zemsty. Złapanie sprawców udało się jednak bardziej powołanym do tego organom, czyli węgierskiej policji. Mordercy przebywają w więzieniu.
Sesumowi życzymy zdrowia i nieco więcej szczęścia na przyszłość, ale jego drużynie porażki w finale. Wszak inny wynik niż zdobycie tytułu mistrzowskiego przez Danię eliminuje reprezentację Polski z walki o Igrzyska Olimpijskie w Londynie.
Roman Koń
Dołącz do babola na facebooku