Grecja wywalczyła brązowy medal mistrzostw Europy koszykarzy. W meczu o trzecie miejsce pokonała w Katowicach Słowenię 57:56 (16:13, 15:11, 11:13, 15:19). Jednym z sędziów tego meczu był Marek Ćmikiewicz.
W niedzielny wieczór przydała się kosztująca 12 mln złotych klimatyzacja w katowickim Spodku. Gorąco było na parkiecie i na trybunach. Kibice słoweńscy mieli przewagę liczebną, jednak Grecy - wspierani solidnymi bębnami - potrafili ich przekrzyczeć.
Zaczęło się od pięciu kolejnych punktów Greków, szybko jednak Słowenia odrobiła straty a nawet prowadziła 13:9. W końcówce pierwszej kwarty po raz pierwszy w tym spotkaniu "błysnął" potężnie zbudowany grecki center Sofoklis Schortsanitis, zapewniając swojej drużynie przewagę 16:13.
Od tego momentu Grecy przeważali. W 13. minucie zwiększyli różnicę do 10 punktów (23:13) i wydawało się, że marzenia Słowenii o pierwszym w historii medalu ME oddalają się bezpowrotnie. Grecy grali swobodniej, popełniali mniej błędów, a próby rzutów za trzy punkty w wykonaniu słoweńskich koszykarzy były nieskuteczne.
Na początku trzeciej kwarty sytuacja się nieco zmieniła. Słowenia odrabiała straty. Najciekawiej zrobiło się w samej końcówce spotkania. Grający twardo w obronie Słoweńcy zatrzymali kilka razy Schortsanitisa, spudłował z rzutów wolnych rozgrywający Greków Vasileios Spanoulis a na 9 sekund przed ostatnią syreną z dystansu trafił Jaka Lakovic i przewaga Greków stopniała do punktu. Okazało się jednak, że to wystarczyło do zdobycia brązowego medalu.
Po meczu powiedzieli:
Jonas Kazlauskas (trener Grecji):
"Mamy młody zespół, bez doświadczenia, więc brązowy medal to ogromny sukces. Wykonaliśmy super robotę. Może to nie była ładna koszykówka, ładny mecz do oglądania, ale najważniejszy jest wynik".
Jure Zdovc (trener Słowenii):
"Gratuluję rywalom. Gratuluje też moim zawodnikom, że po tak ciężkim półfinale z Serbią po raz kolejny pokazali serce i walczyli tak wspaniale. Jestem z nich dumny. Mam wiele zastrzeżeń do pracy sędziów w dwóch ostatnich spotkaniach. Kontuzje sprawiły, że mogłem skorzystać tylko z jednego rozgrywającego Jaki Lakovica. On jest jak maszyna. W niedzielę ani na minutę nie zszedł z parkietu, w całym turnieju grał bardzo dużo. To miało znaczenie w spotkaniu z Grekami, ale niezależnie od wyniku uważam go za jednego z najlepszych koszykarzy na tej pozycji w turnieju".
Antonios Fotsis (koszykarz Grecji):
"Po porażce z Hiszpanią podnieśliśmy się i wygraliśmy bardzo ważny mecz. Każde zwycięstwo ma w moim sercu szczególne, osobne miejsce. Nie chcę do niczego porównywać brązowego medalu. Po prostu jesteśmy szczęśliwi."
Goran Jagodnik (koszykarz Słowenii):
- Myślę, że byliśmy czołową drużyną turnieju, drugą po Hiszpanii. Dlaczego nie wygraliśmy? Sam nie wiem. Graliśmy pierwszy raz w półfinale, pierwszy raz o brązowy medal, a doświadczenie w takich spotkaniach jest bardzo ważne - powiedział PAP.
Żaden z koszykarzy Słowenii nie przyszedł na konferencję prasową, a wielu z zawodników schodząc do szatni miało łzy w oczach.
Grecja - Słowenia 57:56 (16:13, 15:11, 11:13, 15:19)
Grecja: Sofoklis Schortsanitis 23, Ioannis Bourousis 9, Nikolaos Zsis 6, Antonios Fotsis 5, Nick Kalathes 4, Georgios Printezis 4, Vasileios Spanoulis 3, Efstratios Perperogglou 3.
Słowenia: Jaka Lakovic 16, Erazem Lorbek 12, Uros Slokar 9, Bostijan Nachbar 9, Samo Udrih 5, Primoz Brezec 4, Jaka Klobucar 1, Goran Jagodnik 0, Domen Lorbek 0, Jurica Golemac 0.