Koszykarze Hiszpanii awansowali do finału mistrzostw Europy. W pierwszym sobotnim półfinale pokonali Grecję 82:64 (26:21, 23:19, 15:11, 18:13). Hiszpanie zagrają o złoto ze zwycięzcą meczu Serbia - Słowenia.
Zespół trenera Scariolo już po pierwszej połowie prowadził dziewięcioma punktami, później tylko powiększając przewagę. Kolejny świetny mecz zagrał Pau Gasol, zdobywca 18 punktów i 6 zbiórek.
Obydwie drużyny od samego początku pokazały, że wiedzą o co walczą. Co prawda Hiszpania rozpoczęła od prowadzenia 7:2, ale Grecja była świadoma, że takiemu rywalowi nie można pozwolić na zbyt dużą przewagę i szybko niwelowała straty. Pod koniec pierwszej kwarty po rzutach Gasola i Cabezasa drużynie trenera Scariolo udało się jednak znowu powiększyć prowadzenie do ośmiu punktów.
Grecy grali przede wszystkim pod swoich wysokich zawodników. Na parkiecie znalazło się miejsce nawet dla Bourousisa i Schortsanitisa jednocześnie. Trener Kazlauskas zdawał sobie sprawę z tego, jak silni pod koszem potrafią był bracia Pau i Marc Gasol i poprzez wystawianie do gry dwóch centrów chciał ograniczyć ich możliwości.
Udawało się to tylko połowicznie. Grecy zbierali co prawda dużo lepiej niż Hiszpanie, ale dzięki dobrej defensywie tych drugich nie trafiali swoich rzutów, a przewaga ich rywali ciągle rosła. Pierwsze punkty w drugiej kwarcie Grecja zdobyła dopiero po czterech minutach, po trójce Spanoulisa. Hiszpania prowadziła już wtedy dziesięcioma punktami.
Zawodnicy Scariolo utrzymali tę przewagę na podobnym poziomie do końca pierwszej połowy. 12 punktów miał już na swoim koncie Pau Gasol, a Rudy Fernandez zaledwie jedno „oczko” mniej. W zespole greckim wyróżniał się Bourousis, który do 9 zdobytych punktów dołożył 5 zbiórek. Grecja nadal przeważała pod tablicami, zbierając 24 piłki (Hiszpania tylko 13), ale to ich rywal grał skuteczniej i dlatego cały czas prowadził.
Po rzucie Rudy’ego Fernandeza za trzy w czwartej minucie trzeciej kwarty Hiszpania prowadziła już 58:42. Trener Kazlauskas po tym rzucie wziął czas dla swojej drużyny, ale jego słowa na niewiele się zdały. Gasol nadal grał swoje, a jego zespół utrzymywał prowadzenie.
Ostatnia kwarta spotkania nie mogła niczego już zmienić. Hiszpania w trzy minuty zdobyła 9 punktów, głównie z kontrataków, po kolejnych stratach Greków. Gracze Scariolo prowadzili już 73:51 i mogli być spokojni o końcowy rezultat. Reprezentacja Grecji straciła wiarę w zwycięstwo, chociaż nie można im odmówić ambicji. Próbowali zdobywać punkty do samego końca, chociaż byli tego dnia o klasę gorsi od swoich przeciwników.
Grecy, przyciśnięci przez świetną hiszpańską obronę, popełnili w całym spotkaniu aż 20 strat, słabo wykonywali też rzuty z gry. Hiszpania grała swoje – ich dynamiczna i dokładna koszykówka, połączona z nieźle oddawanymi rzutami zza linii 6,25 m sprawdzała się bardzo dobrze. Przy dobrym wyniku odpoczywać mógł Pau Gasol, a na parkiecie pojawiło się aż 11 zawodników z hiszpańskiej kadry.
Dzięki takiej grze Hiszpania udowodniła, że jest faworytem tych mistrzostw. Grecja natomiast zagra jutro o trzecie miejsce.
Sergio Scariolo (trener Hiszpanii): - Doszliśmy tu, gdzie chcieliśmy być. Katowice tu i teraz to najlepsze miejsce i czas, by tworzyć historię. Jesteśmy bardzo zmotywowani, bo graliśmy sześć razy w finałach i nigdy nie udało nam się wygrać. Bardzo dobra defensywa była kluczem do zwycięstwa. Żeby przez 40 minut twardo bronić, musisz być na to przygotowany kondycyjnie, być pełnym energii. Potrzebowaliśmy kilku meczów, by dojść do takiego poziomu. Psychologiczny zwrot nastąpił po spotkaniu Turcją, gdy w ostatnich sekundach Sergio Llull wchodził pod kosz, a sędziowie nie odgwizdali faulu i przegraliśmy dwoma punktami. Finał będzie bardzo trudny, niezależnie od tego z kim się zmierzymy. To nie przypadek, że w czwórce znalazły się trzy drużyny z grupy C. To pokazuje jak mocna była ta grupa.
Jonas Kazlauskas (trener Grecji): - Graliśmy słabo w ataku. W piątek w ćwierćfinale graliśmy bardzo ciężki mecz, w dodatku była dogrywka, skończyliśmy późno. Jest wiele elementów, które zdecydowały o przegranej. Musimy się teraz skoncentrować, odbudować, bo niedzielny mecz o brązowy medal jest równie ważny jak ten półfinał.
Hiszpania - Grecja 82:64 (26:21, 23:19, 15:11, 18:13)
Hiszpania: Pau Gasol 18, Rudy Fernandez 14, Alex Mumbru 9, Sergio Llull 9, Carlos Cabezas 8, Juan Carlos Navarro 8, Marc Gasol 6, Ricky Rubio 5, Felipe Reyes 3, Jorge Garbajosa 2, Victor Claver 0.
Grecja: Ioannis Bourousis 11, Nick Kalathes 10, Antonios Fotsis 8, Georgios Printezis 7, Vasileios Spanoulis 7, Nikolaos Zisis 6, Sofoklis Schortsanitis 5, Andreas Glyniadakis 4, Kostas Koufos 4, Efstratios Perperoglou 2, Ioannis Kalampokis 0.