Nie było niespodzianki w finale EuroBasketu. Faworyci turnieju, Hiszpanie potwierdzili swoją dominację w Europie i zdeklasowali młodą drużynę Serbii
Zobacz zdjęcia
Hiszpanie przystąpili do meczu finałowego w roli faworyta, pomimo tego, że przegrali już na tym turnieju z Serbią pierwszego dnia EuroBasketu. Od tamtego czasu w hiszpańskiej drużynie zmieniło się jednak wiele. Po słabym starcie ekipa Sergio Scariolo wrzuciła wyższy bieg dopiero, gdy do zdrowia doszli kontuzjowani wcześniej liderzy zespołu, Pau Gasol, Rudy Fernandez i Juan Carlos Navarro.
Pierwsza kwarta przebiegała pod dyktando Hiszpanów, którzy bardzo szybko wypracowali sobie trzynastopunktową przewagę (22:9). Młoda drużyna Serbii była wyraźnie onieśmielona obecnością Pau Gasola pod tablicami i zamiast szukać penetracji, decydowała się na rzuty z dystansu, które tym razem zawodziły.
W ekipie hiszpańskiej szalał Juan Carlos Navarro, któremu kroku próbował dotrzymać równie skuteczny na początku meczu Uros Tripković. Gdyby nie celne rzuty Tripkovića to spotkanie mogło być już rozstrzygnięte po pierwszych dziesięciu minutach.
W drugiej odsłonie zobaczyliśmy jednak jeszcze bardziej zdeterminowany zespół Hiszpanii, który grał szybko i efektownie, pokazując, że w najwyższej formie jest to drużyna, która nie znajduje sobie groźnych w Europie. Od dwunastej minuty meczu prowadzenie Gasola i spółki stopniowo wzrastało. Skuteczna gra środkowego Los Angeles Lakers i efektowny wsad dał jego drużynie przewagę 40:20, gdy zegar pokazywał trzy minuty do końca pierwszej połowy.
Hiszpanom wychodziło wszystko. Za trzy dwukrotnie trafił nawet Ricky Rubio, który przed finałem legitymował się zaledwie 22-proc. skutecznością z dystansu. Niewidoczny był natomiast Milos Teodosic, najlepszy gracz Serbii na tym turnieju. Po pierwszej połowie Hiszpanie - wspierani przez około tysiąc kibiców, którzy przybyli na mecz finałowy - prowadzili już 52:29.
Serbowie nie przestali jednak wierzyć w odrobienie strat, choć to zadanie na starcie drugiej połowy wydawało się niemożliwe. Po trzypunktowej akcji Nenada Krstica przewaga Hiszpanii zmalała do czternastu punktów (58:44). Trener Hiszpanów już w połowie trzeciej kwarty wprowadził jednak na parkiet rezerwową piątkę, ale nie mógł narzekać na swoich podopiecznych, bo to właśnie oni zatrzymali pościg Serbii. Przewaga drużyny Scariolo uwidoczniała się zwłaszcza na tablicach. Po trzeciej kwarcie aż 18 punktów Hiszpanii padło po zbiórkach ofensywnych i skutecznych dobitkach spod kosza. Serbowie w końcu zaczynali tracić wiarę w to, że są jeszcze w stanie dogonić rozpędzoną hiszpańską armadę.
Przewaga Hiszpanów cały czas rosła i kibice musieli zapomnieć o emocjach meczu finałowego. Przewaga talentu, szeroka ławka oraz zmęczenie Serbów sobotnim, wieczornym półfinałem ze Słowenią - to były trzy przyczyny zdecydowanego zwycięstwa drużyny z półwyspu Iberyjskiego.
Choć Hiszpanie zaczęli turniej słabo, to od meczu z Polską w Łodzi rozkręcili się na tyle, że w fazie pucharowej deklasowali swoich kolejnych przeciwników. Francja, Grecja i Serbia musiały uznać zdecydowaną wyższość Gasola i spółki. To czego nie udało im się dokonać dwa lata temu na parkietach w Hiszpanii, tym razem osiągnęli z ogromną łatwością.
Hiszpania - Serbia 85:63 (24:14, 28:15, 15:15, 18:19)
Hiszpania: Pau Gasol 18, Rudy Fernandez 13, Juan Carlos Navarro 12, Ricard Rubio 10, Felipe Reyes 7, Carlos Cabezas 7, Marc Gasol 6, Serio Llull 5, Jorge Garbajosa 3, Raul Lopez 2,Victor Claver 2, Alex Mumbru 0.
Serbia: Uros Tripkovic 15, Novica Velickovic 15, Nenad Krstic 12, Miroslav Raduljica 6, Milos Teodosic 5, Kosta Perovic 4, Stefan Markovic 2, Milenko Tepic 2, Bojan Popovic 1, Ivan Paunic 1, Nemanja Bjelica 0, Milan Macvan 0.
Maciej Kwiatkowski, Katowice