Jeremy Lin spudłował 11 z 12 rzutów w drugiej połowie, ale trafił rzut wolny, który na 4.9 sek. przed końcem wyprowadził New York Knicks na prowadzenie. Ricky Rubio popełnił dwie kluczowe straty w ostatnich 25 sekundach spotkania. Knicks pokonali Timberwolves w Minnesocie 100:98.
Lin zdobył 20 punktów i miał 8 asyst, po 38 punktach, które rzucił w piątek przeciwko Los Angeles Lakers. W sobotę, w drugiej połowie przestał być maszyną, ale nieustępliwi Knicks, za sprawą bardzo dobrej obrony odrobili straty i wygrali piąte kolejne spotkanie.
- Jeremy był liderem. Wiem, że był trochę zmęczony i nie mógł skończyć meczu, tak jak normalnie by skończył, ale fakt, że był liderem na parkiecie był niezastąpiony - powiedział trener Mike D'Antoni o 23-letnim Amerykaninie tajwańskiego pochodzenia, który w pięciu ostatnich meczach zalicza średnio 26.8 punktów, 8.0 asyst i być może uratował mu posadę.
Tym razem Lin rzucił 20 punktów, rozdał 8 asyst i zaliczył 6 zbiórek. Miał też sześć strat w całym meczu, w tym cztery w drugiej połowie. Po bardzo dobrej pierwszej połowie (7/12 z gry) zdobył tylko 5 punktów po przerwie, ale wraz z nim pozostali, zadaniowi gracze Knicks zaczynają grać lepiej.
W drugiej połowie było kilka momentów, w których wydawało się, że Timberwolves odjadą Knicks w wypełnionej po brzegi hali Targer Center. "Lin-mania" ogarnęła NBA - była to czwarta co do wielkości publiczność, która oglądała mecz gospodarzy w historii tej hali.
Timberwolves do przerwy przeważali na tablicach (26-16) i regularnie zdobywali punkty z ponowień akcji, trafiając 57% rzutów. Kevin Love, Nikola Pekovic dominowali w polu trzech sekund. Gospodarze prowadzili już 11 punktami, aby przegrać czwartą kwartę 11-18.
W trzeciej kwarcie wydawało się, że Timberwolves zbudują wysoką przewagę i dowiozą zwycięstwo do końca. Knicks przegrywali siedmioma punktami jeszcze w połowie czwartej kwarty, ale rzut w kontrataku Shumperta na 1.22 sek. przed końcem dał nowojorczykom pierwsze prowadzenie w meczu (95:94), wprawiając kibiców w osłupienie.
W odpowiedzi Love zdobył punkty z rzutów wolnych, a po niecelnym rzucie Landry'ego Fieldsa, Rubio wszedł pod kosz po zagraniu
pick&roll i Timberwolves prowadzili już 98:95.
Odpowiedź Knicks była jednak bardzo szybka. Po przerwie na żądanie podanie z autu otrzymał Lin, który odegrał od razu na lewe skrzydło do wychodzącego na obwód Steve'a Novaka. Ten trafił swoją czwartą trójkę w meczu, korzystając ze znakomitej zasłony Tysona Chandlera.
Był remis 98:98 gdy na 25 sek. przed końcem Chandler ukradł Rubio piłkę na połowie. Był to kluczowy moment. Lin kozłował długo, odczekał, aż zdecydował się wejść pod kosz, gdzie na 4.9 sek. przed końcem został sfaulowany przez Pekovica. Lin przestrzelił pierwszy rzut wolny, ale trafił drugi.
Trener gospodarzy Rick Adelman wziął przerwę na żądanie. Rubio wyszedł po piłkę, ale popełnił kolejny błąd, wkozłowując ją sobie w nogę.
- Popełniłem dwa wielkie błędy. Muszę wziąć z tego naukę - mówił 21-letni Hiszpan, który w całym meczu rzucił 12 punktów i rozdał 8 asyst.
Faulowany Bill Walker wykorzystał jeden rzut wolny i po przerwie na żądanie, mając 1.3 sek. na oddanie rzutu, Love nie trafił z lewego rogu za trzy.
- To było brzydkie zwycięstwo, ale bardzo ważne dla nas. Wszyscy byli zmęczeni. Takie jest piękno koszykówki. Takie jest piękno tego jak gramy. Nigdy się nie poddajemy - mówił po meczu Lin, nowy bohater Nowego Jorku.
Knicks zagrali po raz trzeci z rzędu bez Carmelo Anthony'ego i Amare Stoudemire'a. Obaj mogą wrócić do gry już we wtorek. Fields rzucił 19 punktów, trafiając 8 z 10 rzutów, a Shumpert był najlepszym graczem Knicks w drugiej połowie i zdobył 20 punktów w całym meczu.
Love, w swoim dominującym stylu, rzucił 32 punkty, trafiając kilka razy z dalszej odległości. Drugi zbierający ligi miał też 21 zbiórek. Pekovic dołożył 21 punktów i 12 zbiórek, ale w czwartej kwarcie Timberwolves zebrali tylko dwie piłki w ataku, po tym jak mieli osiem w trzech wcześniejszych
Było to piąte z rzędu zwycięstwo Knicks, którzy jeszcze tydzień temu zaliczali bilans 8-15 i trener Mike D'Antoni obawiał się o swoje stanowisko, a dwie przepłacane gwiazdy, Stoudemire i Anthony były krytykowane za swoją grę. Pod dowodzeniem Lina Knicks stali się zupełnie inną drużyną, waleczną w obronie i pod nieobecność gwiazd starającą się maksymalnie wykorzystać ofensywne umiejętności reszty graczy. Liderem nowych Knicks stał się Lin, ale nie chce przypisywać sobie większości zasług.
- To przede wszystkim zasługa zespołu. Ta drużyna jest po prostu zespołem i dlatego tak dobrze nam się gra.
Być może, ale passa Knicks pod dowodzeniem Lina to już pięć zwycięstw w pięciu kolejnych meczach. Knicks wrócą do gry we wtorek, odwiedzając Toronto. W tym meczu najprawdopodobniej zagra już Stoudemire, który z powodu śmierci brata opuścił ostatni tydzień. Występ Anthony'ego, który rehabilituje kontuzję pachwiny, wciąż jest jeszcze niepewny.
(13-15) Minnesota Timberwolves 98, (13-15) New York Knicks 100 (33:30, 29:24, 25:28, 11:18)
Timberwolves: K.Love 32 (21 zb.), N.Pekovic 21 (13 zb.), R.Rubio 12 (8 as.), L.Ridnour 5, W.Johnson 0 - J.Barea 11 (5 as.), M.Beasley 8, D.Williams 6, M.Webster 3, W.Ellington 0
Knicks: J.Lin 20 (8 as., 6 zb., 3 prz., 6 str.), L.Fields 19, T.Chandler 12, J.Jeffries 8 (8 zb.), B.Walker 3 - I.Shumpert 20 (4 prz.), S.Novak 15 (4x3), M.Bibby 3
Maciej Kwiatkowski
twitter.com/mackwiatkowski