Marcin Gortat rzucił 12 punktów i zaliczył 12 zbiórek w sobotnim zwycięstwie nad Charlotte Bobcats 95:89. Polski środkowy przyzwyczaił już wszystkich do równej formy i rozegrał kolejny dobry mecz. Czwarta kwarta należała za to do jego zmiennika Robina Lopeza.
Trener Phoenix Suns Alvin Gentry rzadko ma okazję cieszyć się dobrymi występami obydwu swoich centrów. Gortat regularnie dostarcza double-double i bloków, ale Lopez po 21 punktach na otwarcie sezonu nie sprawdza się w nowej roli rezerwowego. W sobotę Lopez rzucił 13 punktów z ławki, w tym dziewięć z rzędu w trakcie serii 12-2 w czwartej kwarcie. Suns mieli jednak zaskakująco dużo problemów z pokonaniem Bobcats, którzy w tym sezonie wygrali tylko 3 z 24 spotkań.
- Największym problemem był Lopez. Nie zastawialiśmy go pod koszem i to w zasadzie zmieniło obraz meczu. Wszedł z ławki i nas zdominował - nie szczędził Lopezowi pochlebstw trener Bobcats Paul Silas.
23-latek, który średnia gra tylko po 13 minut w meczu, miał ostatnio trudny okres. Nie tylko trafia najgorsze w karierze 45% rzutów z gry, ale 24 stycznia w meczu przeciwko Raptors popchnął sędziego, za co został wyrzucony z parkietu. Trener Gentry następnie odsunął go na dwa spotkania od rotacji. Lopez wrócił do niej w trzech ostatnich meczach, ale zdobył tylko 6 punktów w 25 minut gry.
Gortat spędził na parkiecie 28 minut i trafił 5 z 11 rzutów z gry oraz 2 z 4 rzutów wolnych. "Polish Machine" miał dwa efektowne wsady lewą ręką - "młoty", jak nazwali je komentatorzy telewizyjni Suns. Pierwszy z nich wykonał nad Tyrusem Thomasem, który tydzień temu miał 9 bloków w meczu przeciwko Washington Wizards.
Statystycy po meczu odnotowali kolejny interesujący szczegół dotyczący występów Polaka. Gortat zablokował jeden rzut i był to jego 12. z rzędu mecz, gdy zaliczył blok - to najdłuższa taka passa obecnie w całej lidze. Gortat po raz piętnasty miał też dwucyfrowy wynik zbiórek i ze średnią 10.2 jest ósmy w NBA
W pierwszej piątce Suns zadebiutował Michael Redd, który zagrał w wyjściowym składzie po raz pierwszy od dwóch lat. 32-letni złoty medalista z IO w Pekinie próbuje wrócić do gry po kontuzjach kolana, które przekreśliły jego dwa ostatnie sezony. W sobotę zastąpił Jareda Dudley'a, który pauzował przez kłopoty z biodrem. Redd trafił cztery rzuty za trzy w 23 minut gry, a Suns 10/22 w całym meczu.
- Dziś był specjalny dzień. Przeszedłem przez łzy, ból, długie godziny rehabilitacji, aby wrócić do gry. To był być może najlepszy moment w mojej karierze - mówił po meczu.
W pierwszej piątce Bobcats zadebiutował natomiast 19-letni Bismack Biyombo. Mierzący 206 cm center z Kongo jest najmłodszym graczem NBA i w sobotę radził sobie nieźle, rzucając 11 punktów i zbierając 12 piłek.
Suns notują bilans 9-14 i dziś wylatują do Atlanty, gdzie w poniedziałek zmierzą się z Hawks. Joe Johnson i spółka przegrali dwa kolejne mecze na własnym parkiecie (Memphis, Philadelphia). We wtorek Suns gościć będą w Milwaukee.
(9-14) Phoenix Suns, (3-21) Charlotte Bobcats (25:24, 17:24, 30:24, 23:17)
Suns: M.Redd 17 (4x3), M.Gortat 12 (12 zb.), S.Nash 11 (10 as.), G.Hill 9, C.Frye 6 - R.Lopez 13, M.Morris 11 (8 zb.), S.Brown 9, J.Childress 7, S.Telfair 0, R.Price 0
Bobcats: K.Walker 22 (4x3), R.Williams 21 (7 zb., 6 as.), B.Diaw 13 (5 str.), B.Biyombo 11 (12 zb.), T.Thomas 8 (13 zb.) - D.Brown 9, B.Mullens 3, C.Higgins 2, D.White 0, M.Carroll 0
ski