Euzebiusz Smolarek po podpisaniu kontraktu z Polonią Warszawa stał się nie tylko najlepiej opłacanym, ale też najbardziej medialnym piłkarzem polskiej Ekstraklasy. Jak Ebi poradzi sobie z ogromnym zainteresowaniem mediów?
Ekstraklasa.wp.pl na Facebooku. Dołącz do nas!
Zdaniem Dariusza Dziekanowskiego, byłego piłkarza Legii i Polonii, ogromne zainteresowanie może negatywnie odbić się na 43-krotnym reprezentancie Polski. - Kibice i media będą od niego wymagać bardzo dużo. Jeśli nie będzie spełniał ich oczekiwań, zacznie to rodzić konflikty i złość piłkarza - powiedział w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".
Sam Smolarek na razie ze spokojem przyjmuje medialny szum, jaki powstał wokół jego osoby, choć już w dniu, w którym podpisał kontrakt z "Czarnymi Koszulami" powiedział: Cyrk się zaczął.
Nie ma wątpliwości co do tego, że Ebi będzie nękany przez wścibskich paparazzich. Za nimi były napastnik m.in. Borussii Dortmund i Racingu Santander, nie przepada.
- Bardzo lubię ludzi w Polsce, chociaż nie tych, którzy robią mi zdjęcia z krzaków. Bo ja nic innego nie robię, tylko żyję jak zwykli ludzie. Irytuję się tylko, gdy ludzie robią mi zdjęcia z dzieckiem. Gdy jestem z żoną to OK, ale mój syn nie może się bronić, dlatego fotografowanie go jest chamstwem - zdecydowanie ocenia postawę wszędobylskich reporterów Smolarek.
W rozmowie z "Przeglądem Sportowym" Ebi obala też legendę, jaka powstała wokół imienia jego syna. Dużo mówiło się o tym, że najmłodszy przedstawiciel klanu Smolarków nazywa się... Messi.
Szalone imiona dzieci sportowców - czytaj więcej
- On nie nazywa się Messi, tylko Mees. To stare holenderskie imię. Nie ma nic wspólnego z Messim. Jak byłem w Polsce na urlopie, to wszyscy mnie pytali jak się miewa Messi. Dziwiłem się, skąd się to wzięło. Tylko się śmiałem - wyjaśnia nowa gwiazda Polonii Warszawa.
WP.PL