Polscy tenisiści zapewnili sobie zwycięstwo nad
Białorusią w spotkaniu pierwszej rundy baraży o utrzymanie się w
Grupie I Strefy Euroafrykańskiej rozgrywek o Puchar Davisa.
Decydujący punkt na 3:0 zdobył debel Mariusz Fyrstenberg i Marcin
Matkowski.
Polacy wywalczyli miejsce w Grupie I na przyszły sezon, natomiast
Białoruś we wrześniu spotka się u siebie z Gruzją, a przegrany
spadnie do Grupy II Strefy Euroafrykańskiej.
W niedzielę przed południem para Fyrstenberg-Matkowski pokonała
6:4, 6:0, 6:2 Andrieja Karatczenina i Pawła Katliaru. Mimo iż losy
spotkania w Mińsku są rozstrzygnięte, zostaną jeszcze rozegrane
dwa pojedynki singlowe, ale już tylko do dwóch wygranych setów.
"Jesteśmy szczęśliwi, bo zdobyliśmy upragniony trzeci punkt, w
dodatku wynik 3:0 jest wymarzony dla każdej drużyny. Trochę
byliśmy zaskoczeni składem białoruskiego debla, ale okazało się,
że Mirnyj i Wołczkow zachorowali, a lekarz dał im tygodniowe
zwolnienia. Ta sytuacja była dla nas bardzo korzystna, bo
oznaczała, że ci sami dwaj zawodnicy będą musieli dzisiaj jeszcze
wyjść do singla" - powiedział PAP kapitan reprezentacji Polski
Radosław Szymanik.
Pojedynek debli, w którym przeciwko Fyrstenbergowi i Matkowskiemu
mieli wyjść na kort Maksim Mirnyj i Władimir Wołczkow, miał zostać
rozegrany w sobotę. Jednak cały czas padał deszcz, więc mecz
przełożono na dzień następny.
W niedzielę rano kapitan drużyny białoruskiej zmuszony był
dokonać zmiany w składzie swojego debla; zamiast Mirnyja i
Wołczkowa wystawił do gry parę Karatczenin-Katliaru.
"Jestem zadowolony z występu naszego debla, bo Mariusz i Marcin
zachowali się jak profesjonaliści: wyszli na kort, rozegrali
bardzo dobry mecz i zwyciężyli bardzo łatwo. Czego chcieć więcej?
Zrobili swoje i teraz mogą lecieć na turnieje do USA, podczas
których będą się przygotowywać do startu w igrzyskach w Pekinie" -
dodał Szymanik.
Po pierwszym dniu Polacy prowadzili 2:0 po tym, jak w pojedynkach
singlowych Michał Przysiężny pokonał 6:2, 4:6, 6:1, 6:2 Władimira
Wołczkowa, a debiutujący w daviscupowych rozgrywkach Jerzy
Janowicz wygrał 6:4, 7:5, 6:4 z Maksimem Mirnyjem.
"Michał grał w piątek na swoim bardzo wysokim poziomie i dość
pewnie pokonał Wołczkowa. Natomiast jestem pełen podziwu dla
Janowicza, który mimo młodego wieku i faktu, iż debiutuje w
Pucharze Davisa, rozegrał bardzo dobre spotkanie i nie
przestraszył się tak doświadczonego zawodnika, jak Mirnyj" -
powiedział Szymanik.
Janowicz zastąpił w ostatniej chwili Dawida Olejniczaka, który
nie mógł wziąć udziału w zgrupowaniu reprezentacji daviscupowej
przed wyjazdem do Mińska. W polskiej drużynie na mecz z Białorusią
zabrakło również Łukasza Kubota.
Reprezentację daviscupową prowadzą od dwóch lat, jako kapitan
Radosław Szymanik oraz jako koordynator Polskiego Związku
Tenisowego do spraw Pucharu Davisa - Brytyjczyk Nick Brown. Polska
drużyna, pod kierunkiem tego tandemu trenerskiego, w ubiegłym
sezonie awansowała z Grupy II do Grupy I Strefy Euroafrykańskiej.
W tym roku, w pierwszej rundzie przegrała jednak na wyjeździe ze
Szwajcarią 1:4 i musiała wystąpić w barażach.
Sukces Polaków jest tym większy, że gładko pokonani zostali przez nich znani tenisiści z osiągnięciami w cyklu ATP. Wołczkow był w 2000 roku półfinalistą Wimbledonu, a Mirnyj to jeden z najlepszych deblistów 21. wieku z tytułami wielkoszlemowymi - a przy okazji solidny singlista od wielu lat plasujący się na wysokich miejscach rankingu ATP.
Wyniki:
Białoruś - Polska 0:3
gra pojedyncza, piątek
Władimir Wołczkow - Michał Przysiężny 2:6, 6:4, 1:6, 2:6
Maksim Mirnyj - Jerzy Janowicz 4:6, 5:7, 4:6
gra podwójna, niedziela (mecz przełożono z soboty)
Andriej Karatczenin, Paweł Katliaru - Mariusz Fyrstenberg, Marcin Matkowski 4:6, 0:6, 2:6
(PAP)