Szukaj

Zdobywca Atlantyku planuje kolejny wyczyn

PAP | 2011.10.21 18:00(fot. PAP)
  A A A
 
Aleksander Doba, pierwszy Polak, który samotnie przepłynął kajakiem Atlantyk, wrócił w piątek do Polski. Chce nabrać sił przed kolejnym wyzwaniem - samotną wyprawą przez Ocean Spokojny. - Apetyt rośnie w miarę jedzenia - mówi kajakarz.

Aleksander Doba, znany w środowisku kajakarskim jako "Olek", w ciągu minionej zimy przepłynął Atlantyk jako czwarty człowiek na świecie. Wypłynął 26 października 2010 roku z Dakaru w Senegalu i po 99 dniach (2 lutego 2011 roku) dopłynął do miejscowości Acarau w Brazylii.

Przepłynął - wiosłując głównie w nocy - prawie 5,4 tys. kilometrów w specjalnie dla niego skonstruowanym, niezatapialnym kajaku. W czasie wyprawy nie otrzymywał żadnej pomocy z zewnątrz i wszystkie zapasy wiózł ze sobą. Odżywiał się żywnością liofilizowaną (odwodnioną), pił odsoloną wodę morską. Podczas podróży cały czas towarzyszyły mu ryby - jak się okazało-źródło pożywczego białka.

- Nie raz do mojego kajaku wpadały latające ryby. Okazało się, że rewelacyjnie smakują surowe. Sushi, jakie znam, się do nich nie umywa. Od dzisiaj będę każdemu polecał sushi z latających ryb - powiedział PAP Life Aleksander Doba.

Po przepłynięciu Atlantyku Doba planował spłynąć Amazonką, a następnie poprzez Karaiby popłynąć do Stanów Zjednoczonych. Niestety, na Amazonce został dwukrotnie napadnięty, skradziono mu całe wyposażenie i uszkodzono kajak. Musiał zmienić plany.

- Jest jakaś ironia w tym, że przepłynąłem groźny ocean bez uszczerbku na zdrowiu, a na Amazonce niemal straciłem życie w napadzie - powiedział Doba.

Ta przygoda sprawiła, że Aleksander Doba planuje podjąć kolejne, tym razem największe wyzwanie, bo jak mówi "apetyt rośnie w miarę jedzenia".

- Ocean Spokojny tylko z nazwy jest spokojny - tak naprawdę przepłynięcie Pacyfiku będzie znacznie trudniejsze niż przepłynięcie Atlantyku, zarówno z uwagi na większą odległość jak i mniej przewidywalne prądy morskie. Ale po przygodzie na Amazonce mam takie wrażenie, że na oceanie jestem bezpieczniejszy niż na lądzie - żartuje kajakarz.

Doba wrócił do Polski. Chce odpocząć w rodzinnych Policach, ale też zebrać fundusze. Potrzebuje ich, żeby uzupełnić skradziony z kajaku sprzętu i móc planować nowe przedsięwzięcie.

- Za kilka miesięcy mam zamiar podjąć próbę przepłynięcia Pacyfiku, największego oceanu świata. To pomysł drogi, ale jestem optymistą i na 97 proc. jestem przekonany, że spróbuję go zrealizować. Chciałbym wyruszyć z Polski w marcu. Muszę tylko jeszcze przekonać żonę, żeby mnie puściła - dodał kajakarz.

Aleksander Doba to najbardziej doświadczony polski kajakarz. Po rzekach, morzach i oceanach przepłynął ponad 70 tys. kilometrów. Oprócz ostatniego wyczynu na Atlantyku, opłynął jezioro Bajkał i Bałtyk, a także przepłynął z rodzinnych Polic do Narwiku. Ma 65 lat.


oceń
1
0
Podziel się




Opinie (2)

Ocena: 0 [0]
~dany [2011-10-22 14:31]

Wielkie uznanie!!!Super

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~pablito75 [2011-10-21 20:40]

a wiecie dlaczego nie ma tutaj komentarzy...jesteście żałośni! to naprawdę wielki wyczyn i gratuluję;sam bym popłnął w taki rejs!

odpowiedz


Polecane: Pogoda | Wyznaczanie trasy | BMI | Tarot | Program tv | Plotki | Moje IP | Wiadomości | Sport | Top News
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska