Górnik Zabrze wciąż szuka sposobu na rozwiązanie kontraktu z Damianem Gorawskim. Szansy na sukces klub upatruje w dokumentach zdeponowanych w PZPN - informuje "Przegląd Sportowy".
Ekstraklasa.wp.pl na Facebooku. Dołącz do nas!
W styczniu 2009 roku Henryk Kasperczak sprowadził Damiana Gorawskiego do Górnika Zabrze. "Henry'ego" w Zabrzu już nie ma, ale Gorawski pozostał i jest jednym z największych "problemów" działaczy klubu. Od ponad pół roku, ponoć z powodu kontuzji, nie gra w piłkę. Pobiera za to wysoką pensję - 70 tys. złotych miesięcznie brutto.
Górnik próbuje rozwiązać umowę z piłkarzem. Pod koniec lipca Wydział Gier PZPN zdecydował jednak, że kontrakt Gorawskiego nie może zostać rozwiązany.
Kierownictwo Górnika nie zamierza składać broni. Już odwołało się od decyzji Wydziału gier przekonując, że Gorawski jest chory i niezdolny do pracy. - A istnieje zapis pozwalający rozstać się z takim graczem - przekonuje prezes klubu Łukasz Mazur.
Do wniosku odwoławczego zabrzanie chcą dołączyć wyniki badań piłkarza z 2006 roku.
- Przy okazji meczu z Polonią Warszawa rozmawialiśmy z Pawłem Janasem, byłym trenerem naszej reprezentacji. On zdradził nam, że przed mundialem w Niemczech robiono badania. Wynika z nich, że Gorawski w ogóle nie może uprawiać sportu. W jego przypadku grozi to śmiercią. Te dokumenty zdeponowane są gdzieś w związku i będziemy chcieli do nich dotrzeć i dołączyć je do akt sprawy - mówi Mazur.
Faktycznie, w maju 2006 roku, przed mundialem w Niemczech, Gorawski został wykluczony z reprezentacji z powodów zdrowotnych. Ówczesny lekarz kadry Jerzy Grzywocz tłumaczył, że wykryto u niego zmiany w układzie krążenia i oddechowym i nie chciano ryzykować zdrowia, a być może i życia piłkarza.
Szkoda tylko, że o złych wynikach badań piłkarza, na Roosevelta przypomniano sobie dopiero w momencie, kiedy za wszelką cenę próbuje się go pozbyć. Dlaczego nikt nie zaprzątał sobie nimi głowy w momencie podpisywania kontraktu z Gorawskim? Albo poprzedni zarząd klubu w ogóle o tym nie pomyślał, albo ... dolegliwości piłkarza nie są tak groźne i jest on zdolny do gry, o czym przekonuje m.in lekarz ZUS.
- Tylko, że opinia lekarza ZUS nijak nie ma się do wyczynowego sportu. Miarodajne jest dla mnie tylko badanie lekarza medycyny sportowej - tłumaczył w lipu Zygfryd Wawrzynek, honorowy prezes Górnika Zabrze.