Bartosz Kurek na trybunach, a Marcin Możdżonek w hotelu obejrzeli drugie towarzyskie spotkanie polskich siatkarzy z Brazylią w Kurytybie (0:3). Pierwszy z nich na treningu nabawił się urazu pleców, drugi się przeziębił.
- Bartek narzeka na lekkie bóle pleców. Fizjoterapeuci robią wszystko, by jak najszybciej mógł być znowu do dyspozycji trenera Daniela Castellaniego. Mamy nadzieję, że kontuzja nie okaże się zbyt poważna i zagra już w niedzielnym, ostatnim meczu towarzyskim z Canarinhos - powiedział PAP kierownik polskiej reprezentacji Marek Brandt.
W sobotę w hali w Kurytybie zabrakło z kolei środkowego PGE Skry Bełchatów Możdżonka.
- Obudził się w sobotę rano z niewielką gorączką. Woleliśmy dmuchać na zimne, więc Marcin został w łóżku - dodał Brandt.
Do Brazylii, mimo urazu barku, poleciał klubowy kolega Możdżonka Daniel Pliński. To właśnie za oceanem miała zapaść decyzja, czy jego występ w rozpoczynających się 25 września mistrzostwach świata jest realny.
- W tej chwili ból jest na tyle duży, że Daniel praktycznie nie ćwiczy. Był wprawdzie zgłoszony do meczu, ale od początku było wiadomo, że nie zagra. Kontuzja jest zbyt poważna - przyznał kierownik reprezentacji.
Polacy w Kurytybie ponieśli z mistrzami świata dwie porażki po 0:3. Trzecie spotkanie zaplanowano na niedzielę (godz. 15.00 czasu polskiego). Po powrocie do kraju Castellani ogłosi nazwiska czternastu siatkarzy, którzy udadzą się do Włoch na siatkarski mundial.