Reprezentacja Polski przegrała z Brazylią podczas turnieju im. Huberta Jerzego Wagnera rozgrywanego w Bydgoszczy 1:3 (22:25, 22:25, 25:23, 14:25). Polacy zajęli 3 miejsce w klasyfikacji turnieju.
W ostatnim meczu memoriału bydgoska hala "Łuczniczka" w końcu wypełniła się do ostatniego miejsca. Kibice liczyli na wspaniałe
widowisko, zakończone, tak jak w środę w gdańskiej Ergo Arenie, zwycięstwem Polski.
Trener biało-czerwonych Daniel Castellani wysłał do boju swoich najlepszych zawodników - Michała Winiarskiego, Bartosza Kurka,
Pawła Zagumnego i Piotra Gacka. Brakowało tylko Mariusza Wlazłego - gwiazdor reprezentacji w sobotę musiał wrócić do domu,
ponieważ drobnemu wypadkowi uległ jego syn (rozbił sobie głowę). W niedzielę miał już być do dyspozycji szkoleniowca, jednak
ten zdecydował się nie wstawiać go do meczowej czternastki. Wlazłego na pozycji atakującego zastąpił Piotr Gruszka.
Początek meczu był nerwowy, a pierwsi nerwy opanowali nasi zawodnicy. Szybującymi zagrywkami nękali libero rywali Mario
Juniora, dobrze grali w obronie i bloku. W ataku skuteczny był Gruszka, a na dodatek Brazylijczykom przydarzyło się kilka
prostych błędów. Na pierwszej przerwie technicznej Polacy prowadzili 8:5, później utrzymywali niewielką przewagę (11:9, 13:11).
Problemy naszej drużyny zaczęły się, gdy w polu serwisowym stanął Leandro Vissotto. Jego zagrywki nie były mocne, ale sprawiły
polskim przyjmującym ogromne problemy. Trener Castellani dwa razy prosił o czas, ale kolejne punkty zdobywali "Canarinhos". Z
13:11 zrobiło się 13:17. Złą passę przerwał w końcu Winiarski, atakując po bloku w aut.
Gdy mistrzowie świata prowadzili 19:14, Castellani zdecydował się wprowadzić na plac gry Sebastiana Świderskiego w miejsce
Michała Winiarskiego. "Świdera" przywitała głośna owacja, a zawodnik poderwał zespół do walki. Najpierw zdobył punkt zagrywką,
a chwilę potem przy jego serwisie Polacy zdobyli kolejny punkt i strata zmalała do jednego punktu (19:20). Kolejne trzy akcje
wygrali jednak Brazylijczycy, odbudowując tym samym swoją przewagę. Spokojnie utrzymali ją do końca partii i wygrali 25:22.
Drugi set był bardzo wyrównany. Żadna drużyna nie potrafiła odskoczyć drugiej na kilka punktów. Dopiero w końcówce seta, Brazylijczycy osiągnęli dwupunktową przewagę, którą utrzymali już do końca. Atak Piotra Gruszki został zablokowany, a Gacek popełnił błąd przy przyjęciu zagrywki i Canarinhos wygrali ponownie do 22.
Trzeci set do złudzenia przypominał dwa poprzednie. Podopieczni Daniela Castellaniego toczyli bardzo wyrównany bój z Brazylijczykami. Znakomicie grał Marcin Możdżonek, który najpierw zablokował Vissotto, a po chwili zdobył punkt bezpośrednio z zagrywki. Na pierwszej przerwie technicznej prowadziliśmy 8 do 5. Niestety, tuż po rozpoczęciu gry Polacy stracili kilka punktów z rzędu i na tablicy wyników znów widniał remis.
W drużynie Brazylii ciężar gry wziął na swoje barki Giba. U nas na swoim poziomie zaczął grać wreszcie Piotr Gruszka, który zdobył trzy punkty z rzędu. Polacy osiągnęli przewagę , jednak w końcówce seta ekipa Canarinhos pokazała klasę i doprowadziła do remisu 20:20. Bardzo dobrze funkcjonował nasz atak „z krótkiej”. W ataku brylował Marcin Możdżonek. Efektowna końcówka dała Polakom zwycięstwo 25 do 23.
Niestety, czwarta partia nie ułożyła się po myśli naszych zawodników. Brazylijczycy szybko zdobyli kilkupunktowe prowadzenie i utrzymywali je bez większego problemu. Podopieczni Daniela Castellaniego popełniali wiele niewymuszonych błędów. Efektem tego był wynik 16 do 8 na drugiej przerwie technicznej. W dalszej części gry Brazylijczycy powiększyli prowadzenie i prowadzili już dziesięcioma punktami. Polakom nie udało się zbliżyć już do rywali i nasza reprezentacja poległa z Brazylią 1:3.
Powiedziali po meczu:
Paweł Zagumny: - Było to bardzo dobre spotkanie w naszym wykonaniu. Mimo wyniku - zagraliśmy lepiej niż w Gdańsku. Zabrakło w końcówkach setów koncentracji i konsekwencji. A Brazylia to wszystko skrzętnie wykorzystała. Przy takim treningu, jaki mieliśmy w ciągu ostatniego miesiąca - nie można było oczekiwać, że będziemy grać porywająco i widowiskowo w tym turnieju. Mimo zajęcia trzeciego miejsca - jesteśmy zadowoleni.
Trener Daniel Castellani: - Mieliśmy okazję sprawdzić się z najlepszymi drużynami i zweryfikować swoja formę. Ten turniej pokazał, jaką pracę wykonaliśmy. Były momenty bardzo dobrej gry i tej dobrej gry będzie z meczu na mecz coraz więcej. W 90 procentach wiem jak będzie wyglądał skład reprezentacji Polski na mistrzostwa świata. Sebastian Świderski jest dla zespołu bardzo ważny. Będę na niego czekał - widząc tę pracę jaką wkłada w treningi i mecze.
Giba: - Turniej był bardzo ważny dla nas. Nie tylko ze względu na zbliżające się MŚ, ale również, dlatego że mogliśmy zagrać w Memoriale, który jest poświęcony człowiekowi tak zasłużonemu dla historii polskiej i nie tylko polskiej siatkówki. Wszystkie mecze były dla nas bardzo ciężkie. W każdym meczu czuliśmy presję i to bardzo nam pomaga. Moim zdaniem Polska ma szansę coś ugrać w zbliżających się mistrzostwach świata. Wysoka temperatura strasznie nam utrudniała grę. Ale wspaniali polscy kibice dawali nam dużo energii.
Leonaldo Roberley: - Wynik osiągnięty w tym turnieju jest zadowalający. Dzisiejszy mecz z Polską był bardzo trudny - tak jak wszystkie mecze przeciwko tej reprezentacji. Trener Bernardo Rezende miał w nocy operację. Już wyszedł do domu i teraz odpoczywa. W czwartek zapewne pojawi się już na treningu reprezentacji. Nie wiem czy przyjedzie na wózku inwalidzkim czy przyjdzie o kulach, ale jestem w stu procentach pewny, że pojawi się na czwartkowym treningu.
Polska - Brazylia 1:3 (22:25, 22:25, 25:23, 14:25)
Polska: Piotr Nowakowski, Michał Winiarski, Piotr Gruszka, Paweł Zagumny, Marcin Możdżonek i Piotr Gacek (libero) oraz Karol Kłos, Sebastian Świderski, Michał Ruciak, Jakub Jarosz.
Brazylia: Sidao, Vissotto, Giba, Murilo, Lucas, Marlon i Bravo (libero) oraz Joao Paulo, Bruno, Rodrigao, Dante.