Szukaj

Porażka polskich siatkarzy z Brazylią

wp.pl | 2010.08.22 17:32(fot. Łukasz Grochala/ CYFRASPORT/Newspix.pl)
  A A A
 
Reprezentacja Polski przegrała z Brazylią podczas turnieju im. Huberta Jerzego Wagnera rozgrywanego w Bydgoszczy 1:3 (22:25, 22:25, 25:23, 14:25). Polacy zajęli 3 miejsce w klasyfikacji turnieju.

W ostatnim meczu memoriału bydgoska hala "Łuczniczka" w końcu wypełniła się do ostatniego miejsca. Kibice liczyli na wspaniałe widowisko, zakończone, tak jak w środę w gdańskiej Ergo Arenie, zwycięstwem Polski.

Trener biało-czerwonych Daniel Castellani wysłał do boju swoich najlepszych zawodników - Michała Winiarskiego, Bartosza Kurka, Pawła Zagumnego i Piotra Gacka. Brakowało tylko Mariusza Wlazłego - gwiazdor reprezentacji w sobotę musiał wrócić do domu, ponieważ drobnemu wypadkowi uległ jego syn (rozbił sobie głowę). W niedzielę miał już być do dyspozycji szkoleniowca, jednak ten zdecydował się nie wstawiać go do meczowej czternastki. Wlazłego na pozycji atakującego zastąpił Piotr Gruszka.

Początek meczu był nerwowy, a pierwsi nerwy opanowali nasi zawodnicy. Szybującymi zagrywkami nękali libero rywali Mario Juniora, dobrze grali w obronie i bloku. W ataku skuteczny był Gruszka, a na dodatek Brazylijczykom przydarzyło się kilka prostych błędów. Na pierwszej przerwie technicznej Polacy prowadzili 8:5, później utrzymywali niewielką przewagę (11:9, 13:11).

Problemy naszej drużyny zaczęły się, gdy w polu serwisowym stanął Leandro Vissotto. Jego zagrywki nie były mocne, ale sprawiły polskim przyjmującym ogromne problemy. Trener Castellani dwa razy prosił o czas, ale kolejne punkty zdobywali "Canarinhos". Z 13:11 zrobiło się 13:17. Złą passę przerwał w końcu Winiarski, atakując po bloku w aut.

Gdy mistrzowie świata prowadzili 19:14, Castellani zdecydował się wprowadzić na plac gry Sebastiana Świderskiego w miejsce Michała Winiarskiego. "Świdera" przywitała głośna owacja, a zawodnik poderwał zespół do walki. Najpierw zdobył punkt zagrywką, a chwilę potem przy jego serwisie Polacy zdobyli kolejny punkt i strata zmalała do jednego punktu (19:20). Kolejne trzy akcje wygrali jednak Brazylijczycy, odbudowując tym samym swoją przewagę. Spokojnie utrzymali ją do końca partii i wygrali 25:22.

Drugi set był bardzo wyrównany. Żadna drużyna nie potrafiła odskoczyć drugiej na kilka punktów. Dopiero w końcówce seta, Brazylijczycy osiągnęli dwupunktową przewagę, którą utrzymali już do końca. Atak Piotra Gruszki został zablokowany, a Gacek popełnił błąd przy przyjęciu zagrywki i Canarinhos wygrali ponownie do 22.

Trzeci set do złudzenia przypominał dwa poprzednie. Podopieczni Daniela Castellaniego toczyli bardzo wyrównany bój z Brazylijczykami. Znakomicie grał Marcin Możdżonek, który najpierw zablokował Vissotto, a po chwili zdobył punkt bezpośrednio z zagrywki. Na pierwszej przerwie technicznej prowadziliśmy 8 do 5. Niestety, tuż po rozpoczęciu gry Polacy stracili kilka punktów z rzędu i na tablicy wyników znów widniał remis.

W drużynie Brazylii ciężar gry wziął na swoje barki Giba. U nas na swoim poziomie zaczął grać wreszcie Piotr Gruszka, który zdobył trzy punkty z rzędu. Polacy osiągnęli przewagę , jednak w końcówce seta ekipa Canarinhos pokazała klasę i doprowadziła do remisu 20:20. Bardzo dobrze funkcjonował nasz atak „z krótkiej”. W ataku brylował Marcin Możdżonek. Efektowna końcówka dała Polakom zwycięstwo 25 do 23.

Niestety, czwarta partia nie ułożyła się po myśli naszych zawodników. Brazylijczycy szybko zdobyli kilkupunktowe prowadzenie i utrzymywali je bez większego problemu. Podopieczni Daniela Castellaniego popełniali wiele niewymuszonych błędów. Efektem tego był wynik 16 do 8 na drugiej przerwie technicznej. W dalszej części gry Brazylijczycy powiększyli prowadzenie i prowadzili już dziesięcioma punktami. Polakom nie udało się zbliżyć już do rywali i nasza reprezentacja poległa z Brazylią 1:3.

Powiedziali po meczu:

Paweł Zagumny: - Było to bardzo dobre spotkanie w naszym wykonaniu. Mimo wyniku - zagraliśmy lepiej niż w Gdańsku. Zabrakło w końcówkach setów koncentracji i konsekwencji. A Brazylia to wszystko skrzętnie wykorzystała. Przy takim treningu, jaki mieliśmy w ciągu ostatniego miesiąca - nie można było oczekiwać, że będziemy grać porywająco i widowiskowo w tym turnieju. Mimo zajęcia trzeciego miejsca - jesteśmy zadowoleni.

Trener Daniel Castellani: - Mieliśmy okazję sprawdzić się z najlepszymi drużynami i zweryfikować swoja formę. Ten turniej pokazał, jaką pracę wykonaliśmy. Były momenty bardzo dobrej gry i tej dobrej gry będzie z meczu na mecz coraz więcej. W 90 procentach wiem jak będzie wyglądał skład reprezentacji Polski na mistrzostwa świata. Sebastian Świderski jest dla zespołu bardzo ważny. Będę na niego czekał - widząc tę pracę jaką wkłada w treningi i mecze.

Giba: - Turniej był bardzo ważny dla nas. Nie tylko ze względu na zbliżające się MŚ, ale również, dlatego że mogliśmy zagrać w Memoriale, który jest poświęcony człowiekowi tak zasłużonemu dla historii polskiej i nie tylko polskiej siatkówki. Wszystkie mecze były dla nas bardzo ciężkie. W każdym meczu czuliśmy presję i to bardzo nam pomaga. Moim zdaniem Polska ma szansę coś ugrać w zbliżających się mistrzostwach świata. Wysoka temperatura strasznie nam utrudniała grę. Ale wspaniali polscy kibice dawali nam dużo energii.

Leonaldo Roberley: - Wynik osiągnięty w tym turnieju jest zadowalający. Dzisiejszy mecz z Polską był bardzo trudny - tak jak wszystkie mecze przeciwko tej reprezentacji. Trener Bernardo Rezende miał w nocy operację. Już wyszedł do domu i teraz odpoczywa. W czwartek zapewne pojawi się już na treningu reprezentacji. Nie wiem czy przyjedzie na wózku inwalidzkim czy przyjdzie o kulach, ale jestem w stu procentach pewny, że pojawi się na czwartkowym treningu.

Polska - Brazylia 1:3 (22:25, 22:25, 25:23, 14:25)

Polska: Piotr Nowakowski, Michał Winiarski, Piotr Gruszka, Paweł Zagumny, Marcin Możdżonek i Piotr Gacek (libero) oraz Karol Kłos, Sebastian Świderski, Michał Ruciak, Jakub Jarosz.

Brazylia: Sidao, Vissotto, Giba, Murilo, Lucas, Marlon i Bravo (libero) oraz Joao Paulo, Bruno, Rodrigao, Dante.


Polub nas na Facebooku:


oceń
1
0
Podziel się




  • Skomentuj
  • WP.PL
Ocena: 0 [0]
~wielki miszcz [2010-08-22 18:11]

Mam 60 lat, z tego 50 grałem w siatkówkę
- kiedyś profesjonalnie, później dla zabawy. Nawet teraz nie umiem odebrać zagrywki tak jak Gacek i Winiarski, umiem zepsuć zagrywkę w ważnym momencie tak jak Nowakowski, Możdżonek i Kurek, nie mam siły podskoczyć więcej niż 30 cm jak Świdersk i umiem siedzieć spokojnie na ławce jak Jarosz. Panie Castellani, może bym pomógł reprezentacji na MŚ? Mogę to zrobić zupełnie gratis...

odpowiedz

pokaż 4 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~xxzzz [2010-08-22 17:48]

Lepiej było przegrać 3:0
wtedy można by było powiedzieć, że mecz był wyrównany. 4 set to pogrom. Brazylijczycy po prostu się zdenerwowali, że mecz się przedłuża i zaczęli grać na poważnie. Żadnych szans. Na razie widać tylko, kto się nie nadaje do reprezentacji: Świderski, Winiarski, Gacek (fatalne przyjęcie), Łomacz, Jarosz, Ruciak i wszyscy pozostali. Zagumny, Gruszka, Możdżonek, Ignaczak i pewnie Wlazły to jeszcze nie reprezentacja. Jest jasne, że z Włoch wracamy po I rundzie. Cudów nie ma.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~Ja [2010-08-22 18:57]

Castelani do bani
wszedł Sebastian podciągnął zagrywką a castelani zaraz szybko go ściągnął. A w ostatnim secie kiedy nasi znacząco byli w tyle wstawił na pocieszenie tych którzy wcześniej nie mieli okazji grać, tylko że co oni mogli zrobić. Nie rozegrani w trudnej sytuacji. Tak naprawde ani Sebastian ani Jarosz nie mieli okazji się wykazać. Jakby celowe zagranie Castelaniego żeby nikt go potem nie osądzał. Nawet w studio to zauważyli.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Aro [2010-08-22 18:32]

Brak umiejętności w zagrywce!!!
Nie można patrzeć jak 4 razy pod rząd Polacy nie potrafią serwować . Na treningach serwować do skutku, a jak nie potrafią to nich tylko przebijają piłkę na druga stronę siatki.Ten element musi być wytrenowany a nie serwować może się uda. Ponadto w czasie bloku brak wsparcia drugiej linii i ubezpieczenia . Jak oglądam te mecze to wydaje mi się że zamiast grać coraz lepiej grają coraz gorzej.Zastanawiam się czy w czasie przerw uwagi trenera docierają do zawodników .

odpowiedz