Cztery, trzy czy może sześć - wciąż nie wiadomo, w ilu polskich miastach zorganizowane zostanie Euro 2012. - Mecze mają się odbyć w ośmiu miastach, ale nie jest nigdzie powiedziane, że musi być zachowana symetria. Dla nas tworzy to nadzieję na większą liczbę miast, ale i Ukraińcy mogą na to liczyć - tak po wczorajszej wizycie delegacji UEFA pod przewodnictwem sekretarza generalnego związku Davida Taylora stwierdził dyrektor turnieju ME 2012 w Polsce Adam Olkowicz.
Według pierwotnego i wciąż obowiązującego planu mecze Euro 2012 odbędą się w czterech polskich i czterech ukraińskich miastach. W naszym kraju pojawiło się jednak sporo doniesień o opóźnieniach w pracach nad infrastrukturą na Ukrainie. Miałoby to zaowocować zwiększeniem liczby miast organizatorów w Polsce.
- Nasz kraj nie dopuści do nierównego podziału liczby miast. Ukraina zdąży z przygotowaniem do mistrzostw - tak kilka dni temu wypowiedział się prezydent kraju naszych sąsiadów Wiktor Juszczenko. - Z całym szacunkiem dla głowy ukraińskiego państwa, ale wybór miejsc, w których odbędą się mecze Euro 2012, leży wyłącznie w kompetencjach UEFA - tak dziś odpowiedział na to rzecznik prasowy związku William Gaillard.
- O ostatecznym podziale zadecyduje stopień zaawansowania prac nad infrastrukturą. Decyzję podejmiemy w maju - dodał Gaillard. Werdykt zapadnie w oparciu o raporty z wizyt delegacji UEFA w miastach kandydujących do organizacji. W kwietniu zapozna się z nimi prezydent UEFA Michel Platini.
Wizyty delegatów w obu krajach trwały od ponad miesiąca i zakończyły się wczoraj we Wrocławiu. Wcześniej przedstawiciele UEFA odwiedzili w Polsce Warszawę, Gdańsk, Poznań, Kraków i Katowice. - Wiem, że wszystkie przygotowania idą we Wrocławiu zgodnie z planem. Widziałem m.in. plac pod budowę nowego stadionu. O złych rzeczach nie będę mówił, bo jestem dyplomatą - powiedział wczoraj sekretarz generalny UEFA David Taylor.
POLSKA Gazeta Krakowska