W kwietniu Marcin T. został aresztowany pod zarzutem handlu narkotykami. To historia człowieka, który miał papiery na dobrego piłkarza, a może skończyć w więzieniu.
Piłkarz Narwi Ostrołęka został zatrzymany w kwietniu pod zarzutem handlu narkotykami. Z informacji "Futbol News" łamanie prawa zarzucił mu brat jego żony. Dowodami w sprawie są ponoć wyłącznie zeznania dwóch osób.
Prezes Narwi Dariusz Maciek nie wierzy w winę piłkarza. - To dobry i honorowy człowiek. Nie wierzymy w jego winę. Teraz pomagamy jego żonie i małej córeczce, bo to wydaje się najważniejsze - mówi "Futbol Newsowi".
Marcinowi T. grozi kara od miesiąca do dziesięciu lat pozbawienia wolności. Obecnie prokuratura prowadzi postępowanie przygotowawcze.
Z pewnością nie tak T. wyobrażał sobie swoją przyszłość. W sezonie 2006/07, jako 24-letni zawodnik, wywalczył z GKS-em Bełchatów wicemistrzostwo Polski. Zdaniem wielu fachowców miał papiery na solidnego ligowca. Potem przyszedł pobyt w Jagiellonii Białystok, podczas którego piłkarz miał ponoć uzależnić się od hazardu. Następnie zaliczył kompletnie nieudany epizod w Górniku Łęczna, po którym wrócił do rodzinnej Ostrołęki.
W Narwi Marcin był wyróżniającym się piłkarzem. Widać było, że trzecia liga to nie jest miejsce dla niego. Nie wiadomo jednak, czy jeszcze kiedyś uda mu się przebić do wyższych klas rozgrywkowych. Wiele zależy od wyroku w czekającej go rozprawie.
- Pamiętajmy o domniemaniu niewinności, które obowiązuje do końca. Marcin na boisku nie powiedział jeszcze ostatniego słowa - przekonuje Dariusz Maciak na łamach "Futbol News".