Zadyma przed meczem Borussii Dortmund
(fot. Bild.de)
Na mecz do Dortmundu przybyło aż 13 000 fanów Dynama. Okazało się jednak, że grupka z nich pojawiła się w Westfalii po to, by wywołać zadymę. Do starcia grupki chuliganów z policją doszło już przed meczem. Piętnastu pseudokibiców zostało aresztowanych. Z tego też powodu spotkanie rozpoczęło się z 15-minutowym opóźnieniem.
Spokojniej nie było na trybunach. Mecz był kilka razy przerywany z powodu rzucania rac przez fanów Dynama. Do skandalu doszło tuż po przerwie, kiedy Mario Gotze pojawił się w narożniku boiska, w pobliżu kibiców gości w celu wykonania rzutu rożnego. Ci obrzucili reprezentanta Niemiec zapalniczkami.
![]() |
| (fot. Bild.de) |
Kibice z Drezna palili także flagi i szaliki w barwach Borussii oraz odpalali petardy. Musiała interweniować policja. - Nie byliśmy na to przygotowani - powiedział dziennikowi "Bild" jeden z policjantów. - To była totalna katastrofa - przyznał po meczu Hans-Joachim Watzke, prezes klubu z Signal-Iduna Park.
Borussia pokonała Dynamo 2:0 i awansowała do kolejnej rundy rozgrywek. W pamięci kibiców obecnych tego dnia na stadionie w Dortmundzie bardziej zapadnie jednak zachowanie "kibiców" z Drezna.
WP.PL
























