Ludovic Obraniak mógł zginąć
(fot. AFP)
Nowy zawodnik naszej kadry opowiedział o tym, że gdy był młodym chłopcem, cudem przeżył wypadek samochodowy. - Kiedyś tata odwoził mnie do dziadków i mieliśmy bardzo groźny wypadek. Nagle zza zakrętu wyjechał gość, który pędził ponad 100 na godzinę. Nasze auto dachowało, ale na szczęście nikomu nic się nie stało - opowiedział "Super Expressowi" Obraniak.
Tamto zdarzenie bardzo wpłynęło na 25-latka. Nie lansuje się szybkimi samochodami, nie ma potrzeby kupowania niebezpiecznych, szybkich aut. Ludo wolał zainwestować w pojazd, który pozwoli mu bezpiecznie poruszać się po ulicach - Jeep Grand Cheronee.
Obraniaka fascynują tatuaże. Na ciele ma ich całkiem sporo. Oprócz piłki nożnej, lubi także boks. W "Super Expressie" przyznał, że zdarzało mu się zarywać noce, gdy dochodziło do starć największych pięściarzy świata. Najbardziej przypadł mu do gustu Mike Tyson.
Oprócz tego, ma jeszcze jedną pasję - nietypową jak na piłkarza. Ludovic uwielbia dekorować wnętrza mieszkań. Jego największym marzeniem jest sprzedaż domów, które sam wcześniej dekorował.
Po wielu miesiącach chodzenia po urzędach, Obraniak niedawno otrzymał nasze obywatelstwo. Został powołany przez Leo Beenhakkera na najbliższe spotkanie z kadrą Grecji.
Super Express / wp.pl
























