Tematem przewodnim w hiszpańskich mediach w środę stało się wyeliminowanie Realu Madryt przez trzecioligowy zespół Alcorcon w rozgrywkach o Puchar Króla. "To Real Madryt jest drugorzędnym zespołem", "Alcorcon ośmieszył Real Madryt" - to niektóre tytuły gazet, które nie szczędzą ciężkich dla "Królewskich" określeń na temat meczu, jak: "absurdalny", nienormalny", "groteskowy" i "zawstydzający".
Trener Manuel Pellegrini usłyszał, jak prawie 80 tysięcy kibiców na stadionie Santiago de Bernabeu jednogłośnie żądało jego dymisji. Wyjście z boiska Lassa w 70. minucie gry, jednego z najlepiej grających, i zastąpienie go przez Marcelo, wywołało gniew publiczności" - komentuje w środę "El Mundo".
- Uznałem, że tak będzie lepiej, gdyż pozostawało 20 najbardziej niebezpiecznych minut gry i nie chciałem, aby Lass odniósł kontuzję - tłumaczył Pellegrini. "Królewscy" byli świadomi trudności w zdobyciu pięciu bramek, zapewniających im awans do kolejnej fazy rozgrywek o Puchar Króla (pierwszy mecz Real przegrał 0:4).
- Chcieliśmy wywrzeć nacisk na przeciwnika, ale nie mogliśmy zdobyć tylu bramek. Brakowało dobrego futbolu. Zostać wyeliminowanym przez trzecioligowy zespół to nie sukces - powiedział Pellegrini.
Według Raula Albiola, zespół nie grał na poziomie. "To wina wszystkich piłkarzy. Zagraliśmy źle poprzedni mecz, przegraliśmy 0:4, a to duży margines. Nie graliśmy na poziomie +Królewskich+, zaś Alcorcon pracował ciężko i zasłużył na wygraną. Trzeba pogratulować przeciwnikowi i powiedzieć sobie, że zmarnowaliśmy szansę na puchar".
Na temat gwizdów publiczności dodał: "Musimy to wytrzymać i uświadomić sobie, że czekają nas dwa mistrzostwa. Będziemy grać dalej".
Pepe ujawnił jednak, że piłkarze "Królewskich" są rozczarowani i smutni po meczu: "Wiedzieliśmy, że będzie ciężko. Odrobić straty czterech bramek nie jest łatwo. Nasi kibice są dotknięci i smutni, tak jak my. Jednak musimy podnieść głowę, bo życie trwa dalej".
Zdaniem Valdano, "to gra, w której zdarzają się rzeczy niemożliwe". - Nie graliśmy dobrze; mieliśmy okazje, ale nie było ciągłości w grze. Bez dobrej gry trudno zdobyć bramkę. Rozumiem kibiców, ale klub nie może myśleć emocjami. Jesteśmy spokojni - powiedział.
Tymczasem Alcorcon celebruje zwycięstwo. Ponad dwa tysiące osób oglądało mecz na telebimie zainstalowanym przez władze miasteczka, na lokalnym stadionie Los Cantos. Po meczu kibice, ubrani w żółte koszulki zespołu, tańczyli i krzyczeli: "Jestem z Alcorcon", i "Teraz idziemy na Barcę", a towarzyszyły temu dźwięki klaksonów.
Anquela, trener Alcorcon podziękował za "te piękne chwile". - Chcemy stać się przykładem skromnego futbolu, żeby wszyscy zwrócili uwagę na dobrych ludzi, na dobrych piłkarzy innych kategorii. Alcorcon zrealizował swój sen. Piłkarze są szczęśliwi - powiedział.