Jest duża szansa, że Sławomir Peszko będzie mógł zagrać w meczu Ligi Europejskiej z Juventusem Turyn. W środę UEFA najprawdopodobniej skróci karę zawieszenia skrzydłowego Lecha Poznań z trzech, do dwóch spotkań - informuje serwis "goool.pl".
Ekstraklasa.wp.pl na Facebooku. Dołącz do nas!
W meczu eliminacji Ligi Europejskiej Peszko odepchnął piłkarza Sparty Praga Marka Matejovskiego, za co UEFA nałożyła na niego karę zawieszenia na trzy kolejne spotkania pucharowe. Piłkarz Lecha pauzował w dwóch meczach fazy play-off Ligi Europejskiej z Dnipro Dniepropietrowsk i jest szansa, że na tym zakończy się jego kara.
Pod koniec sierpnia Lech odwołał się od decyzji UEFA prosząc o łagodniejszy wymiar kary. - Klub argumentuje, że to mój pierwszy wybryk w europejskich pucharach. Nie jestem przecież żadnym recydywistą. Teraz trzeba czekać na informacje z UEFA, oby tylko były dla mnie pomyślne - mówił wówczas Peszko.
Jak informuje serwis "goool.pl", według nieoficjalnych informacji, potwierdzanych ponoć przez samego piłkarza, apelacja "Kolejorza" została uwzględniona. UEFA zdecydowała się skrócić karę z trzech, do dwóch spotkań, a w środę oficjalna decyzja ma wpłynąć do klubu.
"Początkowo pismo skracające karę dla Peszki było niekompletne. UEFA poprosiła więc klub o przesłanie dodatkowego dokumentu. Poprzednie odwołanie zawierało jedynie stanowisko Lecha, a nie piłkarza. Brakowało w nim po prostu pełnomocnictwa Peszki" - informuje "Przegląd Sportowy". "Pozytywna decyzja UEFA, a nikt w klubie nie spodziewa się innej, zostanie przyjęta z ogromną radością"
Jeżeli informacje te się potwierdzą, będzie to bardzo dobra wiadomość dla trenera Jacka Zielińskiego, który w meczu z Juventusem nie będzie mógł skorzystać z drugiego swojego prawoskrzydłowego, Jacka Kiełba. Sam Zieliński w rozmowie z "futbolnews.pl" powiedział jednak, że nic mu o rzekomych doniesieniach w sprawie Peszki nie wiadomo.
Bardziej rozmowny był kierownik drużyny Lecha Łukasz Mowlik. - Nie mamy jeszcze oficjalnego potwierdzenia tej informacji, ale liczymy, że będzie ona pozytywna. Napisaliśmy porządne odwołanie - powiedział w rozmowie z "PS".