wydarzenia:

Błąd w odczycie wyniku Justina Gatlina

PAP | dodane 2006-05-18 (22:15) 8 lat 3 miesiące 14 dni 7 godzin i 59 minut temu
 
Błąd w odczycie wyniku Justina Gatlina sprawił, że amerykański sprinter cieszył się rekordem świata na 100 m (9,76) zaledwie pięć dni.

Odpowiedzialna za pomiar czasu na mityngu Super Grand Prix IAAF w stolicy Kataru - Dausze (12 maja) firma Tissot Timing poinformowała IAAF o błędzie w odczycie wyniku Justina Gatlina w biegu na 100 m. Poprawnie odczytany wynik wynosi 9,766, czyli po zaokrągleniu - 9,77. Zatem Gatlin wyrównał rekord Jamajczyka Asafy Powella, a nie poprawił o 0,01, jak początkowo ogłoszono.

Zdjęcie z fotofiniszu zamieszczono na stronie IAAF. Pod zdjęciem są czasy wszystkich zawodników, zgodne z odczytanymi bezpośrednio po biegu. Nie można mieć zastrzeżeń do ustawienia kresek pionowych poprowadzonych dla każdego sprintera. Odpowiadają one wirtualnemu zetknięciu się tułowia z płaszczyzną prostopadłą do krawędzi linii mety. Żaden z zawodników nie jest zasłonięty. A jednak szwajcarska firma zdecydowała się zmienić czasy aż 7 z 8 zawodników, pogarszając wszystkie o 0,01 sekundy. Jak mogło do tego dojść?

Wyjaśnia międzynarodowy sędzia Janusz Rozum, jedyny w Polsce mający uprawnienia IAAF:

"Zastosowana kamera Scan O'Vision Color opracowana przez renomowaną firmę Omega (weszła w fuzję z Tissot) daje rozdzielczość do 2000 obrazów na sekundę czyli do 0,0005 sekundy i wykonuje wszystkie zaokrąglenia wyniku zgodnie z przepisami. Po ustawieniu na ekranie komputera pionowej linii dla danego zawodnika ostateczne ustalenie czasu (w tym zaokrąglenie według przepisów IAAF) jest wykonywane automatycznie przez system fotofiniszu.

Firma Tissot specjalizuje się raczej w pomiarach w kolarstwie, gdzie dokładność oficjalnego pomiaru czasu ustawia się zwykle do jednej tysięcznej. Niewykluczone, że podobnie postąpiono w Katarze, a następnie ręcznie zaokrąglono czas do jednej setnej, niezgodnie z przepisami, na korzyść zawodnika - odrzucając cyfrę wskazującą tysięczne (trzecią po przecinku). I jedynie w przypadku piątego na mecie Kanadyjczyka Henry'ego Ansona czas nie uległ zmianie, ponieważ został odczytany jako 10,120 a po odrzuceniu zera nadal wynosił 10,12".

Janusz Rozum zaznacza, że to tylko hipoteza, choć wielce prawdopodobna. Wszystkie czasy z mityngu w Dausze zostaną do końca tygodnia zweryfikowane przez IAAF.

W historii podobnych zmian wyników było wiele. Warto wspomnieć o dwóch, interesujących z punktu widzenia polskiego kibica.

Na igrzyskach olimpijskich w 1976 roku w Montrealu w biegu finałowym na 400 m oficjalny czas zwyciężczyni, Ireny Szewińskiej, podano 49,29. I właśnie taki ratyfikowano jako rekord świata. W dość długim czasie po igrzyskach, szef Stowarzyszenia Statystyków Lekkoatletyki Bob Sparks, odtwarzał wyniki elektroniczne najważniejszych imprez w latach 70. I stwierdził, że rezultat ten powinien wynosić 49,28. Taki też figuruje obecnie w większości publikacji podających czas złotej medalistki, ale rekordu świata nie zmieniono; pozostał ten zatwierdzony pierwotnie.

9 czerwca 1984 roku na stadionie warszawskiej Skry Marian Woronin poprawił rekord Europy na 100 m należący do Włocha Pietro Mennei (10,01). Sędziowie, widząc rekordowy czas pospieszyli się z odczytem podając 9,99. Po kilku minutach, kiedy film wywoływany chemicznie dobrze wysechł, ogłoszono, że Polak nie będzie pierwszym Europejczykiem, który pokonał ten dystans poniżej 10 sekund. Podano, że dokładny czas wynosi 9,992, czyli po zaokrągleniu 10,00.

"Temat ten do dziś wzbudza emocje. Nawet parę tygodni temu można było przeczytać w prasie sportowej, że sędziowie powinni pozostawić wynik 9,99 i ten rezultat byłby zatwierdzony jako rekord Europy. Jest to rozumowanie dość naiwne. Jeżeli sędziowie po powtórnym odczycie stwierdzili, że czas jest inny niż pierwotnie odczytany, to ich obowiązkiem jest ujawnienie prawdy. Cała dokumentacja rekordowych wyników wędruje do EAA lub IAAF, gdzie jest bardzo wnikliwie weryfikowana" - powiedział Janusz Rozum.

W prasie światowej pojawiły się zastrzeżenia co do pomiaru wiatru wiejącego podczas biegu Gatlina. Początkowo ogłoszono +2,0 m/s (maksymalny dopuszczalny), skorygowany później na +1,7 m/s.

13 maja w El Paso (USA) reprezentant Antyli Holenderskich Churandy Martina wykorzystał zarówno fakt biegania na stadionie położonym wysoko w górach, jak i bardzo silny sprzyjający wiatr (+6,1 m/s). Uzyskał drugi wynik w historii - 9,76, czyli taki, który początkowo przypisano Gatlinowi. Szybciej pobiegł na tym samym stadionie w El Paso (10 lat wcześniej) Obadele Thompson z Barbadosu, korzystając z wiatru o prędkości +5,7 m/s. Rekord życiowy Martiny bez pomocy wiatru i na stadionie położonym poniżej 1000 m npm wynosi 10,10.

Polub sport.wp.pl na Facebooku

oceń
tak 0 50%
nie 0 50%

Opinie (0)

Pozostało znaków: 4000

REGULAMIN

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!