Grzyb: pojedziemy widowiskowo dla kibiców

Radio Luz | dodane 2005-11-28 (09:12) 12 lat 7 miesięcy 23 dni 19 godzin i 58 minut temu
 
Kierowca rajdowy Grzegorz Grzyb powiedział akademickiemu Radiu Luz, że w najbliższym rajdzie Barbórki Warszawksiej pojedzie widowiskowo, bo to lubią przecież kibice.

Czy mógłbyś w dwóch zdaniach powiedzieć jaki był dla Ciebie mijający sezon?

Grzegorz Grzyb: Sezon był bardzo, bardzo zmienny. Starty w Polsce były zupełnie nieudane, ale za granicą, gdzie startowaliśmy w mistrzostwach Słowacji, było naprawdę rewelacyjnie.

Dlaczego nie wystartowałeś w Rajdzie Barbórki Cieszyńskiej?

Przyznam się, że od początku nie mieliśmy w planach tego startu. W tym roku przejechałem już14 rajdów autem klasy Super 1600, więc nawet nie myśleliśmy o tym rajdzie, bo nie pasował on do naszej koncepcji sezonu. Ciężko jest to wszystko zorganizować. Inaczej jest również wtedy, gdy wszystko się udaje, a w tym roku tak niestety nie było.

Ale tylko po części...

Jednak nasze ambicje i możliwości były większe i to jest najgorsze. Jeżeli się nie wygrywa, to wszyscy o Tobie zapominają – tak samo jest w piłce nożnej. Nie chodzi o to, żeby grać pięknie, ale o to, żeby wygrywać. Dla sponsorów i mediów to jest najważniejsze.

Jak będzie z Twoim startem w Rajdzie Barbórki Warszawskiej?

W Barbórce na pewno się pokażemy autem czteronapędowym. Niestety jednak będzie to "tylko" Mitsubishi Lancer Evo VIII. Nie będzie Forda Focusa WRC, ponieważ nie zostanie on dostarczony przez Czechów. Umowa z firmą JM Engineering jest tak skonstruowana, że stajnia jest zobligowana dostarczyć nam na ten rajd samochód. Niestety, w ostatniej chwili, dostaliśmy odpowiedź odmowną co jest dla nas bardzo przykre. Będziemy musieli drogą sądową walczyć o zadośćuczynienie z ich strony.

To wielka szkoda...

Wynajęcie WRC na rajd Barbórki Warszawskiej był jednym z aneksów naszej umowy i od początku roku wiedziałem, że ten rajd pojedziemy samochodem klasy WRC. Trzymaliśmy to w głębokiej tajemnicy. Chcieliśmy mieć jedyne auto WRC na Karowej, a teraz okazuje się, że inni będą takie samochody posiadać, a my nie. Jest to dla nas przykre, bo nawet jeżeli odzyskamy jakieś gratyfikacje finansowe od Czechów w związku z niedostarczeniem auta, to nie będzie to tak przyjemne i miłe jak zaprezentowanie się w samochodzie WRC.

Czy miałeś już okazję jeździć Fordem Focusem WRC?

Dwa lata temu jeździłem Toyotą Corollą WRC. Muszę przyznać, że jest to bardzo fajne urządzenie.

Czy na Rajdzie Barbórki będziecie jechali widowiskowo?

Na pewno tak. W tym rajdzie może być tylko jeden zwycięzca, liczy się tylko pierwsze miejsce. Ja sobie doskonale zdaję sprawę z tego, że nie mam jeszcze odpowiedniego doświadczenia w jeździe Mitsubishi. Myślę, że trzeba będzie pojechać, przede wszystkim, dla kibiców. Zresztą zawsze miałem takie podejście, że Karową to jest taki odcinek, gdzie jest najwięcej ludzi i trzeba się zaprezentować i dać im tą radość. Na normalnym odcinku specjalnym, jeżeli walczymy o sekundy, to o tym nie myślimy, bo nie można sobie pozwolić na zbyt dużo luzu. Na Barbórce nie ma żadnych ograniczeń. To, które miejsce zajmiemy, nie ma żadnego znaczenia, więc trzeba jechać dla publiczności.

A jakim samochodem będziesz jeździł w przyszłym sezonie?

Na pewno takim z czterema kołami (śmiech) – tylko tyle mogę powiedzieć na dzień dzisiejszy. Jest to bardzo trudny temat. Muszę przyznać, że nie podobają mi się decyzje Polskiego Związku Motorowego. Przyszłoroczny kalendarz RSMP ma aż osiem eliminacji. Naprawdę ciężko było znaleźć pieniądze na sześć tegorocznych rajdów, a co będzie z kolejnym sezonem? To na dzień dzisiejszy trudno określić. Na pewno bardzo chciałbym jeździć "ośką". Jeżeli nie uda nam się porozumieć z jakimś koncernem w kraju, który dysponuje samochodem klasy Super 1600, to na pewno odpuścimy ten temat. Start w Polsce samochodem napędzanym tylko na jedną oś, poza frajdą, nie daje nic więcej.

Gdy rozmawialiśmy przed startem tegorocznego Rajdu Elmot rodziło się podejrzenie, że samochód klasy Super 1600 jest w stanie, w bardzo sprzyjających warunkach, nawiązać walkę z samochodami klasy N-4. Muszę przyznać, że wszyscy byliśmy bardzo pozytywnie zaskoczeni wynikami na Rajdzie Elmot, czy też innych eliminacjach RSMP. Tym samochodem można powalczyć, ale przede wszystkim nawierzchnia rajdu musi być asfaltowa. W przyszłym roku będą trzy rajdy po luźnej nawierzchni. Jeżeli nie uda się przeprowadzić Rajdu Dolnośląskiego to być może w jego miejsce wejdzie Rajd Kaszub, a to byłby już czwarty rajd po luźnej nawierzchni w sezonie. Wychodzi więc na to, że połowa eliminacji byłaby rozgrywana w niesprzyjających dla „ośki” warunkach. W takim przypadku wydawanie dużo większych pieniędzy, potrzebnych na starty Super 1600, zupełnie mija się z celem.

Co powiesz o nowej kategorii samochodów rajdowych, czyli Super 2000?

Uważam, że jest to przyszłość rajdów. Przyznam się szczerze, że sam bardzo liczę na tą klasę i chciałbym jeździć takim samochodem. Przejechanie rajdu autem klasy Super 1600 kosztuje w granicach 100 tys. zł., a autem Super 2000 będzie kosztowało w granicach 400 tys. zł. Łatwo jest więc sobie przemnożyć te kwoty przez osiem eliminacji i widzimy jak kosztowny jest to sport. Robi się z tego tak astronomiczna suma, że można by za to utrzymać chyba ze trzy kluby żużlowe, w czasie gdy jeden gość może przejechać cały sezon w Rajdowych Samochodowych Mistrzostwach Polski.

To trochę paradoksalna sytuacja, bo przecież Super 1600 zostało stworzone po to, aby zmniejszyć koszty, które były niezwykle wysokie chociażby w klasie A7, czyli np. Renault Megane Maxi To był cudowny samochód. Pamiętam jak Janusz Kulig opowiadał mi o tym jak na jeden z rajdów przywieziono mu Renault Megane Maxi w najlepszej dostępnej specyfikacji. Rajdówka miała wtedy 330 KM! To był już prawdziwy potwór, na suchej asfaltowej nawierzchni WRC nie miało przy nim żadnych szans.

W mistrzostwach Polski zabronione są starty samochodami klasy WRC – uważam, że to dobra decyzja, bo stały się one za drogie dla wszystkich. Na dzień dzisiejszy to samochody grupy A, klasy Super 1600, mocne „ośki” robią największe wrażenie, a tego oczekują wszyscy kibice. Samochody klasy N-4 jeżdżą bardzo szybko i w większości przypadków uzyskują lepsze wyniki. Nie robią jednak tak dużo hałasu wokół siebie, a o to również chodzi w rajdach.

Jakim samochodem jeździsz na co dzień?

Najczęściej seryjnym Peugeotem 206, ale mogę się pochwalić, że udało nam się kupić Subaru Imprezę. Nie wiemy jeszcze, co będziemy robić w przyszłym roku, więc tą zimę muszę poświęcić na naukę jazdy czteronapędowym samochodem. Wstawiamy do niej klatkę bezpieczeństwa, robimy zawieszenie i jedziemy trenować.

Jak można, Twoim zdaniem, zdobyć fundusze na początek startów np. w Seicecento, jakich argumentów powinniśmy używać w rozmowach z potencjalnymi sponsorami?

Jest to bardzo trudny temat. Moim zdaniem należy znaleźć jak najwięcej możliwości medialnych. Na początek potrzebujemy około 30-40 tys. zł rocznie, więc trzeba współpracować z lokalnymi gazetami, radiem, telewizją. Tylko w taki sposób można dzisiaj zachęcić sponsora. To, że jest się fajnym gościem i szybko się jeździ samochodem raczej nie zadziała, no chyba że jest się atrakcyjną blondynką chcącą startować w rajdach (śmiech)

Czy jest możliwość swobodnego porozmawiania z Tobą np. podczas treningu?

Nie ma z tym najmniejszego problemu. Może tylko wyglądamy na niedostępnych, ale generalnie mamy w sobie dużo luzu i jesteśmy otwarci na kontakty z kibicami.

Rozmawiał Karol Ferenc podczas audycji radiowej "Odcinek Specjalny" w akademickim Radiu Luz.


Polub Sportowybar na Facebooku

oceń
tak 0 50%
nie 0 50%

Opinie (0)

Pozostało znaków: 4000

REGULAMIN

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!