W piątym meczu 1/8 finału koszykarskich Mistrzostw Świata reprezentacja USA zdeklasowała Angolę, 121:66. Była to najwyższa różnica punktów między dwiema drużynami zanotowana podczas turnieju w Turcji.
Koszykarze USA umotywowani nie najlepszymi meczami z Iranem i Tunezją, rozpoczęli starcie z Angolą od zdecydowanego natarcia. Podopieczni Mike'a Krzyzewskiego aż 14 z 33 punktów pierwszej kwarty uzyskali dzięki kontratakom. Kevin Durant rzucił 12 punktów w pierwsze sześć minut gry i po dziesięciu minutach Amerykanie prowadzili już 33:13.
Ich rywale z Afryki mieli ogromne problemy w obronie, nie zaliczając żadnego przechwytu, pozwalając aż na 30 asyst przy 41 celnych rzutach Teamu USA oraz na wiele czystych pozycji na dystansie, z których Amerykanie wykorzystali osiemnaście. Eric Gordon trafił 5 z 6 prób, Chauncey Billups pomylił się z kolei tylko dwa razy przy siedmiu trójkach, a 3 z 4 rzutów trafił Derrick Rose.
Tym razem ruch piłką w ataku pozycyjnym nie szwankował tak jak w meczach kwalifikacyjnych, a dominacja wzrostu i atletyczności drużyny zza Atlantyku ustawiła spotkanie od pierwszych minut. Dość powiedzieć, że 121 punktów rzucone Angoli to o pięć punktów lepszy rezultat niż ten jaki osiągnął legendarny Dream Team w 1992 roku.
Dzień przed tamtym spotkaniem Charles Barkley, najlepszy strzelec Dream Teamu podczas igrzysk w Barcelonie wypowiedział pamiętne słowa, "Nie wiem gdzie leży Angola, ale wiem, że Angola ma kłopoty". I tym razem angolańscy koszykarze byli w solidnych opałach już od pierwszego gwizdka.
Billups był najskuteczniejszym koszykarzem USA, zdobył 19 punktów. Dwa mniej dorzucili Durant, Gordon i efektownie kończący akcje nad koszem Rudy Gay. Najwięcej punktów dla Angoli zdobył Joaquim Gomes, 21.
Po Serbii, Hiszpanii, Słowenii i Turcji, USA jest piątym krajem, który zapewnił sobie udział w ćwierćfinałach Mistrzostw Świata. W poniedziałek wieczorem do kolejnej rundy awansowała też Rosja, z którą Amerykanie zmierzą się w czwartek.
mack