wydarzenia:

Gortat, Rose, Aldridge w kolejce do nagrody MIP

WP.PL | dodane 2011-04-14 (00:36) 3 lata 4 miesiące 16 dni 15 godzin i 36 minut temu | 2 opinie
 
Nagroda MIP (Most Improved Player) przyznawana jest zawodnikom, którzy poczynili największe postępy. Od lat metodom wybierania kandydatów do tej nagrody towarzyszą duże kontrowersje. Niezależnie jednak od sposobów wyboru - Marcin Gortat powinien znaleźć się w czołówce.

1. LaMarcus Aldridge (Portland Trail Blazers)

25-latek z Teksasu został wybrany z nr 2 Draftu 2006, ale aż do tego sezonu nie był traktowany w Portland jako lider zespołu. Dopiero kontuzje kolan Brandona Roy'a i Grega Odena sprawiły, że latem 2010 roku Aldridge postanowił zmienić swoją grę. Krytycy zarzucali mu od zawsze, że mimo 211 cm wzrostu i solidnej budowy zbyt często uciekał na obwód, nie blokował rzutów i nie pomagał wystarczająco drużynie na bronionej tablicy. Aldridge latem dodał ok. 5-6 kilogramów, a następnie na swoich barkach zaprowadził Trail Blazers do play-offów. Kiedy w lutym 24 innych zawodników uczestniczyło w Meczu Gwiazd - nie było w tamtym miesiącu lepszego zawodnika w NBA od skrzydłowego/centra Portland Trail Blazers. Po 24.9 punktach i 10.4 zbiórkach w styczniu, Aldridge zaliczał średnio aż 27.8 punktów i 9.3 zbiórek, trafiając ze znakomitą skutecznością 56 procent w lutym.

Dzięki dodatkowej masie, Aldridge zaczął grać bliżej kosza. Jego pół-hak prawą ręką stał się nie do zatrzymania, a podania do niego lobem nad obręcz latały częściej niż te do Dwighta Howarda. Aldridge nie znalazł się w Meczu Gwiazd, ale w stosunku do poprzedniego sezonu poprawił swój PER, skuteczność z gry (50%), z linii rzutów wolnych (79%), zbiórki w ataku (3.4), zbiórki ogółem (8.8), asysty (2.1), przechwyty (1.0), bloki (1.2), czy w końcu punkty (21.8)

2. Derrick Rose (Chicago Bulls)

Kiedy podczas dnia dla mediów, przed rozpoczęciem sezonu zapytał dziennikarzy, "A czemu to ja właśnie nie mogę zostać MVP?", przez salę - wśród uśmiechów zrozumienia - przeszedł lekki szmer niedowierzania. Siedem miesięcy później Derrick Rose jest zdecydowanym faworytem do nagrody MVP, a Chicago Bulls, pomimo wielkich wzmocnień Miami Heat wygrali sezon regularny w Konferencji Wschodniej.

Pomimo tego Rose zasługuje też na wyróżnienie w tej kategorii. W najnowszej historii NBA nie było jeszcze sytuacji, w której nagrodę MVP otrzymał ktoś niemal w ogóle nie brany pod uwagę przed rozpoczęciem sezonu. Mówiło się, że to może być przede wszystkim sezon Kevina Duranta. Mówiło się jeszcze przed sezonem o postępach Dwighta Howarda i jego pracy z Hakeemem Olajuwonem. Spekulowano jakie szanse mają LeBron James i Dwyane Wade. W tym gronie byli też oczywiście starzy bywalcy, Kobe Bryant i Dirk Nowitzki.

Tymczasem Rose zdecydowanie poprawił swoją grę, dodając do swojego repertuaru rzut z dystansu. To pomogło mu skupiać na sobie uwagę obrońców, a dzięki temu łatwiej mu było wchodzić pod kosz. Nawet jednak LeBron James nie robił tego równie przebojowo, kiedy był jeszcze zawodnikiem Cleveland Cavaliers i podobnie jak Rose musiał brać na siebie cały ciężar gry ofensywnej swojego zespołu.

Rose oddawał w tym sezonie aż o cztery rzuty więcej za trzy niż rok temu (4.8). Poprawił skuteczność z dystansu (z 27 do 34%), wizyty na linii rzutów wolnych (z 4.3 do 6.8), skuteczność osobistych (z 77 do 86%, zbiórki (z 3.8 do 4.1), asysty (6.0 z 7.8), przechwyty (z 0.7 do 1.1), bloki (z 0.3 do 0.6), czy przede wszystkim punkty (z 20.8 do 25.1). Jedynym zarzutem do niego w przypadku akurat tej kategorii jest fakt, że ekspansja jego gry ofensywnej nie przyniosła za sobą poprawy skuteczności - ta spadła z 49 do 45 procent.

3. Marcin Gortat (Orlando Magic, Phoenix Suns)

Z punktu widzenia samych osiągnięć statystycznych może nie być w NBA koszykarza, który poprawił się bardziej niż Marcin Gortat. W jego przypadku trzeba jednak uwzględnić wzrost czasu gry z 12-13 minut w Orlando do średnio 29.4 w Phoenix. Ten czas gry nie został mu oczywiście ofiarowany "na ładne oczy" - Gortat musiał sobie na niego zapracować, a zrobił to swoją skuteczną, rozsądną grą w ataku oraz ofiarną i nie mniej rozsądną postawą w obronie.

Średnio 4.0 punktów i 4.7 zbiórek w 25 meczach tego sezonu w Orlando, poprawił na 12.6 punktów i 9.1 zbiórek w pozostałej części sezonu w Phoenix.

Prawdziwych, statystycznych dowodów poprawy Gortata trzeba jednak szukać w zaawansowanych statystykach. Jeszcze nigdy w karierze Gortat nie zbierał tak dobrze na bronionej tablicy - aż 28 procent piłek po pudłach rywali padało jego łupem i jest to jeden z najlepszych wyników w NBA na pozycji centra. Asysty Steve'a Nasha (aż 81% rzutów Gortata spod kosza było asystowanych) pomogły mu osiągnąć najlepszą skuteczność w karierze w okolicach metra od obręczy (73%). Trafiał też Gortat 44% rzutów z odległości 3-4 metrów (krótki półdystans) i 42% z 5-6 metra od kosza. W żadnym z poprzednich sezonów w NBA nie osiągnął lepszych rezultatów.

Dodanie pewnego rzutu z półdystansu i przebojowa gra na tablicach - transfer do Phoenix okazał się ogromnym sukcesem środkowego z Łodzi. Kolejnym szczeblem jego rozwoju będzie wzmocnienie repertuaru zagrań ofensywnych w grze jeden na jednego. Jednak przy jego umiejętnościach atletycznych, kombinacja dobrej obrony i pewnego rzutu z półdystansu, to już teraz coś co pozwoli mu pozostać w NBA i grać po 25-35 minut w meczu przez długie lata.

Tuż za trójką: Kyle Lowry (Houston Rockets), Kevin Love (Minnesota Timberwolves), Eric Gordon (Los Angeles Clippers), Dorell Wright (Golden State Warriors)

* Statystyki pochodzą ze stron internetowych basketball-reference.com i hoopdata.com

Maciej Kwiatkowski

Polub sport.wp.pl na Facebooku

oceń
tak 3 100%
nie 0 0%

Opinie (2)

Pozostało znaków: 4000

REGULAMIN

0
0
~mig 2011-04-15 (08:19) 3 lata 4 miesiące 15 dni 7 godzin i 53 minuty temu

krótki ten zestaw ...
Rose jest kandydatem do MVP, więc MIP mu nie grozi. Ale chyba tutaj powinien się znaleźć Kevin Love i Kyle Lowry ...

odpowiedz

0
0
~Kobe24 2011-04-14 (19:45) 3 lata 4 miesiące 15 dni 20 godzin i 27 minut temu

MIP
Aldridge, Rose i tak będzie mvp :D

odpowiedz