Szukaj
forma: P - P - W - W - W

Ostatni mecz

Indiana Pacers  IND 93:105 MIA  Miami Heat
zmień drużynę

Zobacz najchętniej czytane wiadomości sportowe z ostatniej doby!

Najciekawsze wiadomości

Chcesz sprawdzić tylko wyniki?

Najważniejsze wyniki
Jestem z Wami

Jordan rozczarowany decyzją LeBrona Jamesa

AOL Fanhouse | 2010.07.19 14:49(fot. AP)
  A A A
 
Michael Jordan udzielił wywiadu, w którym przyznał, że nigdy nie pomyślałby o tym, aby połączyć siły razem z Magicem Johnsonem i Larry'm Birdem. Najlepszy koszykarz w historii NBA odnosił się w ten sposób do przeprowadzki LeBrona Jamesa do Miami Heat.

- Nie było w ogóle mowy, żebym zadzwonił do Larry'ego (Birda) i Magica (Johnsona), mówiąc 'Hej, skrzyknijmy się i zagrajmy w jednym zespole' - powiedział Jordan po jednym z turniejów golfowych w stanie Nevada. Jordan zaznaczył jednak, że zdaje sobie sprawę z tego, że kiedyś NBA funkcjonowała i wyglądała zupełnie inaczej niż teraz.

- Czasy się zmieniły. Nie umiem powiedzieć, że to co zrobili LeBron James, Dwyane Wade i Chris Bosh jest złe. Otrzymali szansę gry razem i postanowili z niej skorzystać. Ja w moich czasach wolałbym ich pokonać, zamiast się do nich dołączać.

Na początku lipca James po siedmiu sezonach opuścił Cleveland Cavaliers, żeby grać w Miami Heat razem z Dwyane'm Wade'm i Chrisem Boshem. Wszyscy podpisali sześcioletnie kontrakty, godząc się na zarobki o 15 mln dolarów mniejsze, aby tylko grać wspólnie.


Polub nas na Facebooku:


oceń
0
0
Podziel się




  • Skomentuj
  • WP.PL
Ocena: 0 [0]
~fanatyk [2010-07-20 11:34]

co za bzdury na starosc ten jordan gada
a Pippen to co nie gwiazda? i gral z nim w jednym zespole. a wyciaganie na sile Rodmana z San Antonio? a Toni Kukoc? a Horace Grant? Steve Kerr najlepszy trojkowiec w NBA jakiego pamietam? zazdrosc go zzera po prostu ze to w Miami szykuje sie nowa paka zdolna bic kazdego.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~krizigu [2010-07-20 16:12]

Niby jak Pippen miał zrobić karierę bez MJ'a skoro został wybrany w drafcie do jego drużyny? :) Mozna gdybać, ale prawdopodobnie Scottie byłby gwiazdą tak czy inaczej, a prawdopodobnie jego statystyki byłyby znacznie wyższe gdyby nie konieczność dzielenia się piłką z Jordanem. Zresztą jego najlepszy statystycznie sezon (93/94) przypada właśnie na brak Jordana. Jordan był wielkim graczem, to fakt, ale bez wątpienia miał też dużo farta do otaczających go zawodników i kadry zarządzającej Bullsami która potrafiła go takimi otoczyć. Sam nic by nie zdziałał, to pewne.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Krizigu [2010-07-20 12:02]

MJ'a obleciał cykor..
Dokładnie to co ktoś wcześniej napisał - MJ boi się że jego Bobcats będą dostawali po tyłku. Poza tym on nigdy nie był sam gdy zdobywał mistrzostwa - zawsze miał do pomocy Pippena, Granta, czy później Rodmana - jedne z największych talentów w historii NBA, do których moim zdaniem Boshowi jednak trochę brakuje. Komentarze Barkleya pominę milczeniem - już dawno pokazał że zna się na koszykówce w podobnym stopniu co babcia która myśli ze NBA to taki proszek do prania.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~mario [2010-07-19 20:48]

racja mj wie co mowi on zeby byc mistrzem musiał pokonac jabara thomasa clyda hakeema larego charlsa a co robi ten nieudacznik james jak nie umie pokonac kobiego skrzykuje dream team tylko jednego nie wzioł pod uwage charakteru gwiazd pozabijaja sie o piłke bo kazdy z nich chce byc nr 1 tak jak bylo w houston pod koniec lat 90

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~slawczan [2010-07-20 08:55]

Dlatego MJ prawdziwym mistrzem był
Cóż może przykład sir Charlsa odstrasza? W NBA pamięta się tylko mistrzów a Charles choć był wielki to mistrzem nie został.A może LeBron dostanie jako mistrz więcej kasy? Tak czy owak to juz nie ci mistrzowie co to drzewiej bywal

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~koz [2010-07-19 18:26]

Dokładnie
MJ ma 100% racji, lepiej pokonać gracza na swoim poziomie, niż na ślepo szukać pierścienia mistrzowskiego w zespole, który wydaje się mocny tylko na papierze. Moim zdaniem LBJ okazał się zwykłym tchórzem...Mógł trafić do Chicago Bulls i przynajmniej spróbować zawalczyć z legendą MJ'a, wpisać się jakoś do historii. Pójście do Miami było najgorszym posunięciem, jakie mógł zrobić. Z DWade'm będą się wspólnie zabijać o punkty, o to, kto ma w decydujących momentach rzucać buzzer beatery. Dla mnie LBJ przestał istnieć już kompletnie, a o statuetce MVP może już tylko pomarzyć!

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź