Hokeiści Detroit Red Wings poprawili należący do nich rekord ligi NHL kolejnych zwycięstw na własnym lodowisku w jednym sezonie. W piątek wygrali po raz 22. z rzędu, pokonując Nashville Predators 2:1.
Bramkę dającą komplet punktów "Czerwonym Skrzydłom" zdobył Paweł Daciuk, gdy do końcowej syreny pozostało... pięć sekund.
Piętnaście sekund przed końcem trzeciej tercji sędzia wznowił grę w tercji Predators. W zamieszaniu gospodarze przechwycili krążek, Henrik Zetterbeg wyłożył go Daciukowi, a ten uderzeniem z nadgarstka pokonał świetnie spisującego się do tej pory Pekkę Rinne.
- To była znakomita asysta "Zet". Bez namysłu uderzyłem, nie wiedząc nawet, ile zostało jeszcze czasu - chwalił Szweda Rosjanin, który asystował również przy pierwszym golu, strzelonym w 13. minucie przez Johana Franzena.
Na mecze "Czerwonych Skrzydeł" do Joe Louis Arena regularnie przychodzi komplet 20 tys. widzów. Trudno się dziwić, bo tak długiej zwycięskiej passy gospodarzy nie notowano w lidze NHL od ponad 80 lat.
Pod koniec sezonu 1929/30 Boston Bruins wygrali 20 kolejnych meczów, a na początku następnego jeszcze dwa. Zespół z Detroit już kilka dni temu poprawił ich rekord zwycięstw w jednym sezonie, teraz wyrównał osiągnięcie "Niedźwiadków", biorąc pod uwagę przełom sezonów. W niedzielę "Czerwone Skrzydła" staną przed szansą pobicia absolutnego rekordu wygranych z rzędu. Ich rywalami będą San Jose Sharks.
Boston Bruins, broniący Pucharu Stanleya, przegrali w Winnipeg z ekipą Jets 2:4. Dwie zwycięskie bramki w odstępie dwóch minut zdobył Bryan Little.