W piątek zapadła długo oczekiwana decyzja - bojerowe mistrzostwa świata i Europy Niemcy zorganizują w Szwecji, na jeziorze Hjaetmaren w pobliżu miejscowości Oerebro. Weźmie w nich udział ok. 200 zawodników z 18 krajów, w tym ponad 20 polskich żeglarzy.
Niemcy, którym powierzono organizację tegorocznych mistrzostw świata i Europy, chcieli przeprowadzić regaty u siebie, ale brak dobrze zamarzniętego akwenu, zmusił ich do poszukiwań w innych krajach. Pod uwagę brano również Polskę.
- Rano na giełdzie obstawiana była tylko Szwecja. A tu przyroda zrobiła psikusa i posłała śnieg na środkową część kraju. Natychmiast ogłoszono alarm poszukiwawczy i Tomasz Zakrzewski wraz z Robertem Graczykiem (obaj MKŻ Mikołajki) w te pędy udali się na Śniardwy. Złożyli bojery i zrobili próbne jazdy w celu sprawdzenia akwenu. Niestety, lód który z brzegu wydawał się być bez końca, na środku miał sporo dziur i jeziorek - powiedział komandor polskiej bojerowej floty DN Jerzy Henke.
Szef mistrzostw i jednocześnie światowej organizacji IDNIYRA Niemiec Joerg Bohm musiał w końcu podjąć decyzję, którą ciągle odkładał, gdyż chciał dać czas na sprawdzenie różnych akwenów.
- Zawodnikom zaczęło się mieszać w głowach od możliwych kombinacji podróży. Wokół Gdańska czaili się bojerowcy z innych krajów oraz różnych stron Polski i przeżywali katusze. Nie wszyscy więc zdążyli na prom i przeprawiali się przez morze wieczorem do Karlskrony - wspomniał Henke.
Z tego też powodu pierwsze wyścigi MŚ rozpoczną się dzień później, w poniedziałek. W piątek większość polskich zawodników dojechała już na miejsce regat. Wśród nich jest siedmiokrotny mistrz świata w żeglarstwie lodowym Karol Jabłoński (Baza Mrągowo), który w połowie stycznia wygrał w Szwecji na jeziorze Storsjon k. Sandviken mocno obsadzone regaty bojerowe. Drugi był Tomasz Zakrzewski, a czwarty Robert Graczyk.