Gwiazda walijskiego boksu Nathan Cleverly uważa, że dożywotnia dyskwalifikacja dla Davida Haye'a i Derecka Chisory nie jest dobrym rozwiązaniem. Zdaniem mistrza świata wagi półciężkiej zamiast surowo karać pięściarzy, należy poprawić bezpieczeństwo na konferencjach prasowych.
Bójka pomiędzy Haye'm i Chisorą może dla obydwu mieć poważne konsekwencje. "Del Boy" w przyszłym miesiącu będzie tłumaczył się ze swojego zachowania przed brytyjskim związkiem bokserskim (British Boxing Board of Control).
Chisora o awanturze do jakiej doszło na konferencji po jego walce z Witalijem Kliczką, opowiadał już niemieckiej policji, która zatrzymała go na lotnisku w Monachium. Niemieccy funkcjonariusze zamierzają przesłuchać także Haye'a.
Chisorze grozi dożywotnia dyskwalifikacja. Haye oficjalnie jest już na sportowej emeryturze, ale jeśli chciałby wrócić na ring to także będzie musiał się stawić przed BBBoC.
Zdaniem walijskiego mistrza świata w wadze półciężkiej Nathana Cleverly'ego kara dożywotniej dyskwalifikacji nie jest dobrym pomysłem. - Byłem zaskoczony skalą tego wydarzenia i brutalnością. To nie był dobry wieczór dla brytyjskiego boksu. Pięściarze muszą wyciągną z tego lekcję. Jednak dożywotnia dyskwalifikacja nie jest rozwiązaniem. Powinni otrzymać lżejszą karę, aby mogli wyciągnąć wnioski - uważa niepokonany mistrz organizacji WBO.
Zdaniem Walijczyka przede wszystkim trzeba zrobić wszystko, aby podobne sceny nie wydarzyły się w przyszłości. - Należy poprawić bezpieczeństwo na konferencjach prasowych. W Monachium ochrony w ogóle nie było widać. Pięściarze z natury są agresywni i pod wpływem emocji mogą wybuchnąć. Dlatego tak ważna jest poprawa bezpieczeństwa, nie wydaje mi się, aby był z tym problem - twierdzi Cleverly.