Kliczko zdemolował Briggsa! To był pogrom!
(fot. AFP)
Kliczko już w pierwszej rundzie zaznaczył swoją przewagę i nie pozwolił rywalowi na zadanie choćby jednego celnego ciosu. Druga runda to całkowita dominacja Kliczki. Ukrainiec niemiłosiernie obijał rywala, który nie był w stanie zagrozić mu z żadnej strony. Briggs do tej pory wyglądał jak worek treningowy, ale nie wykluczone, że taką taktykę objął na początku tej walki. Kolejne starcie można było znów zapisać na konto starszego z braci Kliczko. Briggs zadawał sporadycznie ciosy, a jeżeli już decydował się na uderzenie było to uderzeni na korpus.
Kliczko boksował swoje, a Briggs cały czas czekał na jeden cios. Czwarta runda to aktywniejszy Briggs, ale punktowo wygrywa zdecydowanie Kliczko. Ukrainiec kontrolował walkę, ale Amerykanin rozpoczął swój atak z defensywy i kilkakrotnie trafił rywala. Kolejne starcie można było zapisać na konto Kliczki. Amerykanin był bardziej aktywniejszy, ale nie widać było pomysłu w jego chaotycznych atakach. Witalij cały czas kontrolował walkę i niemiłosiernie obijał rywala.
W szóstej Briggs był bezradny. Przyjmował niezliczoną ilość ciosów na twarz, a sam cały czas pozostawał bardzo pasywny. Kliczko wyniszczał rywala i spokojnie wyczekiwał na nokaut. Kliczko prezentował się w tej walce bardzo dobrze i był niesamowicie aktywny. Walka z pewnością nie była nudna w wykonaniu Kliczki. Siódma runda to kilkanaście celnych ciosów Kliczki i bezradność Briggsa. Kliczko demolował rywala i widać było, że trafienie w głowę Briggsa było dla niego proste jak budowa cepa. Amerykanin sam nadziewał się na lewe Kliczki i przyjmował cios za cios na swoją twarz.
Na 5 sekund przed końcem Briggs przyjął niesamowicie mocny cios na twarz, po którym zachwiał się i prawie padł na deski. Pięściarza uratował gong, który wybawił go z opresji. Ósma runda to wyczekiwanie na nokaut ze strony Kliczki. Niezliczona ilość ciosów spadała na głowę Briggsa i tylko wielka wola walki trzymała Amerykanina na nogach. Kliczko uderzał w odsłoniętego Briggsa niczym w treningowy worek i wyczekiwał na możliwość znokautowania rywala. Briggs nawet nie zadawał ciosów, tylko cały czas starał się wytrwać do końca kolejnej rundy.
Dziewiąte starcie to kolejne bomby spadające na głowę Briggsa. Pod koniec dziewiątej rundy Briggs otrzymał kilka ciekawych bomb na twarz i zachwiał się na nogach. Dziesiąta runda to polowanie na nokaut przez Kliczkę. Po kilku ciosach Briggs mocno się zachwiał. Na 30 sekund przed końcem 10 rundy Briggs przyjmował na twarz praktycznie każdy wyprowadzony przez Kliczkę cios. Amerykanin chwiał się na nogach, ale stał na nich bardzo mocno i nie pozwolił się przewrócić. Ku zaskoczeniu wszystkich Briggs wystał także kolejną rundę, ale i tak walczył tak samo jak poprzednie rundy na wstecznym.
Ostatnie starcie było praktycznie takie samo jak poprzednie. Briggs cały czas przyjmował niesamowicie mocne ciosy, ale wydawał być bardziej aktywniejszy niż w poprzednich rundach. To jednak na niewiele się zdało, bo Kliczko niemiłosiernie obijał go tak samo jak w poprzednich rundach.
Walka trwała pełny dystans i o jej wyniku musieli zadecydować sędziowie. Nie mieli oni jednak żadnych problemów i punktując 120-107, 120-107, 120-105 jednogłośnie wskazali zwycięstwo Kliczki.
Zobacz najlepsze momenty walki:
boxingnews.pl
(6121)























