Piłkarze ręczni Wisły Płock przegrali na własnym boisku z Metalurgiem Skopje (20:24) w przedostatnim meczu grupy C Ligi Mistrzów. Gdyby mistrzowie Polski choćby zremisowali, to po raz pierwszy w historii zapewniliby sobie awans do kolejnej fazy elitarnych rozgrywek.
Orlen Arena wypełniła się do ostatniego miejsca. Ponad pięć tysięcy kibiców od początku oglądało niezwykle twarde i zacięte spotkanie.
Pierwsze minuty to znakomita forma strzelecka Zarko Markovica. Jego atomowe rzuty były początkowo nie do zatrzymania przez Marcina Wicharego. To właśnie Marković zdobył pierwsze trzy bramki dla Metalurga. Wisła odpowiedziała golami Christiana Spanne i Michała Kubisztala.
W bramce rywali dobrze spisywał się Darko Stanić, gwiazda reprezentacji Serbii oraz najlepszy bramkarz ostatnich mistrzostw Europy. Rozstrzelał się również Kozlina, który w pierwszej połowie zdobył dla Metalurga cztery bramki. W ekipie "Nafciarzy" tradycyjnie ciężar zdobywania bramek na swoje barki wziął Kubisztal, którego wspomagali Wiśniewski i Spanne.
Na przerwę zawodniczy schodzili przy wyniku remisowym 11:11.
Początek drugiej połowy nie był dobry w wykonaniu Wisły. Kubisztal został odesłany na dwie minuty kary, a Metalurg w tym czasie odskoczył na dwie bramki. Mistrzowie Polscy mięli duże kłopoty z wypracowaniem dogodnych pozycji, a kiedy już to się udało, na przeszkodzie stawał znakomicie broniący Stanić.
Sytuacja poprawiła się po wejściu Kamil Syprzak, który dwukrotnie skutecznie zagrał na kole. W 45. minucie gol z rzutu karnego Kubisztala dał Wiśle remis po 15. Niestety chwilę później Marković znów dał o sobie znać, rzucając dwie bramki z rzędu.
"Nafciarze" niesieni dopingiem nie zamierzali się jednak poddawać. Trafienie Paczkowskiego i zaskakujący rzut Twardo ponownie przyniosły wyrównanie.
Niestety inicjatywa cały czas należała do gości. Po golu Mojsovskiego na pięć minut przed końcem, Metalurg wygrywał 20:18. Płocczanie głównie za sprawą Kubisztala robili co mogli, aby wyrwać rywalom choćby punkt, jednak pogoń nie przyniosła rezultatów.
Wisła przegrała i z awansem do TOP 16 musi czekać do ostatniej kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów. W decydującym spotkaniu "Nafciarze" zmierzą się z HC St. Petersburg.
Wisła Płock - Metalurg Skopje 20:24 (11:11)
Wisła: Marcin Wichary, Morten Seier - Zbigniew Kwiatkowski, Piotr Chrapkowski, Nikola Eklemovic 1, Christian Spanne 2, Adam Wiśniewski 2, Michał Kubisztal 6, Bostjan Kavas 1, Luka Dobelsek 1, Adam Twardo 2, Mohamed Toromanovic 1, Kamil Syprzak 2, Paweł Paczkowski 2. Kary: 6 min.
Metalurg: Petar Angelov, Darko Stanic - Milan Levov, Vancho Dimovski 5, Ace Janovski, Miladin Kozlina 7, Denjan Manaskov 1, Velko Markoski, Naumche Mojsovski 2, Goce Georgievski, Nikola Stojchevski 1, Aco Janovski, Zarko Markovic 8. Kary: 8 min.
Po meczu powiedzieli:
Lino Cervar (trener Metalurga Skopje): Mój zespół grał bardzo dobrze. W pierwszej połowie byliśmy wyraźnie skoncentrowani i dobrze zagraliśmy w systemie obrony sześć zero, wybieraliśmy dobre rozwiązania. W drugiej części zagraliśmy bardzo, bardzo, bardzo dobrze, myślę, że lepiej niż rywale i nasze zwycięstwo było zasłużone.
Lars Walther (trener Orlenu Wisły Płock): Dziś wygrał lepszy zespół. Mieliśmy bardzo wiele szans bramkowych, ale bardzo źle rzucaliśmy, wszystko w dolne i średnie partie bramki. Największym problemem było zdobywanie bramek, w obronie zagraliśmy całkiem nieźle. Ale jak się nie zdobywa goli, to nie ma szans na wygraną.
Miladin Kozlina (Metalurg): Zagraliśmy bardzo dobrze w obronie i skoncentrowani w ataku, zgodnie ze strategią, którą trener nam przedstawił przed meczem. I jak widać, to przyniosło efekt i dwa punkty.
Adam Twardo (Orlen Wisła): Bardzo mi przykro, że zawiedliśmy licznie zgromadzonych kibiców. Wszyscy się spodziewaliśmy innego rozstrzygnięcia. Za wcześnie uwierzyliśmy, że już jesteśmy w szesnastce drużyn. Nie mogliśmy się przebić przez obronę gości i oczywiście przez Darko Stanica. W końcówce zaryzykowaliśmy wyższą obronę, ale to nie przyniosło spodziewanych efektów. Nie mogliśmy wyprowadzić kontry i traciliśmy bramki.