Gareth Hock był wschodzącą gwiazdą reprezentacji Anglii i zespołu Wigan Warriors. Już nie jest. Testy antydopingowe wykazały, że utalentowany 25-letni zawodnik brał kokainę.
Hock mógł zostać gwiazdą światowego rugby, ale wolał kokainę. Wpadł niedawno. Jego plan zrobienia wielkiej kariery legł w gruzach. Jego reputacja została zniszczona, podobnie jak wiele przyjaźni. A wszystko dlatego, że nie potrafił powiedzieć "Nie".
W jakich okolicznościach reprezentant Anglii po raz pierwszy sięgnął po narkotyk? - Byłem pijany i słaby. Po prostu spróbowałem. Zadałem się z niewłaściwymi ludźmi, ale oni na mnie nie naciskali. Niektórzy próbowali mnie nawet zatrzymać. Jestem wystarczająco dorosły, by samodzielnie podejmować decyzje. Tym razem nie myślałem o tym, co robię. Byłem pijany - wspomina Hock.
- Gdy obudziłem się następnego dnia rano, bardzo żałowałem tego, co się stało. Chciałbym, aby to się nigdy nie stało. Ale potem znów brałem, pewnie też przez gorzałę i dlatego, że wśród moich kumpli to było normalne - dodaje rugbysta.
Hock nie potrafił wyrwać się z niszczącego uzależnienia. 5 lipca tego roku wpadł po meczu angielskiej Super League pomiędzy jego Wigan Warriors a Salford. Kokainę wziął tydzień wcześniej.
- Zawsze bałem się wpadki podczas testu antydopingowego. I nigdy nie zażyłem narkotyku zaledwie tydzień przed meczem. Zawsze byłem zestresowany po zażyciu, bałem się, że wszystko wyjdzie na jaw. Ale jak to zwykle bywało, tak i tym razem alkohol sprawił, że wziąłem - mówi Hock, który został ukarany dwuletnią dyskwalifikacją.
- To było w trakcie barbecue i popijawy z kumplami. Oni to robili, więc i ja wziąłem. Wiedziałem, że wiele ryzykuję - opowiada w rozmowie z "News Of The World".
Przed meczem z Salford zobaczył kontrolerów i przestraszył się. - Miałem przeczucie, że zostanę wezwany na kontrolę. Po meczu dowiedziałem się, że mam na nią iść. Było 50 procent szans na to, że kokainy nie ma już w moim organizmie. Jeśli mecz byłby w sobotę, prawdopodobnie wyszłoby, że jestem czysty. Ale to było w piątek - tłumaczy rugbysta.
Jak się okazało w próbkach moczu Hocka kontrolerzy znaleźli ślady kokainy. - Byłem akurat w odwiedzinach u moich rodziców, kiedy ktoś do mnie zadzwonił. "Mamy dla ciebie bardzo złe wiadomości" - powiedział. I poinformował o wyniku testu. Chociaż się tego spodziewałem, nie mogłem uwierzyć, że tak się stało. Zacząłem płakać, bo wiedziałem, że wszystko sp...łem. Wszystko, co umiem to grać w rugby. I teraz nie mam już nic - kontynuuje.
Gareth Hock zarzeka się, że nigdy nie kupował kokainy od dealerów, że brał tylko od kolegów. I że nigdy nie był uzależniony. - Kiedy byłem trzeźwy, nie tykałem jej. Mogłem wytrzymać długo bez niej. Wszystko sypało się, kiedy byłem pijany.
Hock wciąż wierzy, że po dwóch latach banicji uda mu się odbudować karierę. - Dwa lata to dużo czasu. Ale chcę wrócić do gry i udowodnić wszystkim, że potrafię. I że jestem czysty.
WOY
Podziel się:
Oceń :
0