Po 70 latach przerwy polscy alpiniści
ponownie chcą zdobyć Nanda Devi East (Wschodni) - górę w Indiach o
wysokości 7434 m n.p.m. W lipcu 1939 roku szczyt jako pierwsi
osiągnęli Polacy - Jakub Bujak i Janusz Klarner. Szefem
tegorocznej wyprawy jest wnuk Bujaka, Jan Lenczowski.
"Mamy nadzieję, że około 20 maja staniemy na szczycie. Chcemy
powtórzyć tę samą drogę, którą wspinał się mój dziadek ze swymi
towarzyszami tuż przed drugą wojną światową" - powiedział 32-letni
Lenczowski, szef jubileuszowej wyprawy, która 20 kwietnia wylatuje
z Polski. Powrót zaplanowano na 7 czerwca.
Pierwszymi zdobywcami szczytu Nanda Devi East byli Bujak i
Klarner. "Informacja o ich wspaniałym wyczynie nie dotarła do
szerszej grupy odbiorców, bowiem wracając do Polski zastała ich
wojna. Natomiast dwaj inni Polacy - Stefan Bernadzikiewicz i Adam
Karpiński zginęli wówczas w lawinie, tym samym na zawsze
pozostając w Himalajach, gdyż ich ciał nie odnaleziono" - przyznał
himalaista i lekarz wyprawy Narcyz Sadłoń.
"Żadna polska stopa nie stanęła na Nanda Devi East od 70 lat" -
dodał inny uczestnik ekspedycji Paweł Szlachta.
Alpiniści mają nadzieję nie tylko na powtórzenie wyczynu swych
rodaków i przodków (Sadłoń jest spokrewniony z Lenczowskim). "Na
szczycie, w zagłębieniu skalnym, Bujak z Klarnerem zostawili
termos. Byłoby czymś niesamowitym gdybyśmy go odnaleźli po 70
latach" - stwierdził Lenczowski, który wpadł na pomysł wyprawy.
Trudności z jej zorganizowaniem polegały m.in. na kłopotach z
uzyskaniem pozwolenia na wejście na górę, znajdującą się na
terenie Parku Narodowego Nanda Devi. "Takie zezwolenia wydawane są
tylko dwa w roku. Nasze przygotowania trwały około 12 miesięcy,
zbieraliśmy informacje i pieniądze, kompletowaliśmy skład" -
wyjaśnił Lenczowski. - Z pomocy 40 Szerpów będziemy korzystać
jedynie w trakcie transportu ciężkiego sprzętu do bazy. Później
będziemy radzili sobie sami. Czekają nas trzy skalne turnie do
pokonania, potem śnieżna grań, może za pierwszym uskokiem, na
wysokości 7000 m n.p.m., zbudujemy dodatkowy obóz. Mamy do
dyspozycji osiem tysięcy metrów lin, dlatego miejscami będziemy
poręczować trasę" - dodał wnuk Bujaka.
W trakcie czwartkowej konferencji prasowej w warszawskiej
siedzibie Polskiego Związku Alpinizmu zaprezentowano fragmenty
ponad 11-minutowego filmu oraz nigdzie niepublikowane zdjęcia z
pierwszej polskiej wyprawy w Himalaje z 1939 roku. Ówcześni
alpiniści, idąc na siedmiotysięcznik, mieli już w planach zdobycie
Mount Everestu.
Kilkanaście miesięcy temu, po 17 latach poszukiwań, film
odnalazła dziennikarka Anna Pietraszek. "Znajdował się w
Brytyjskim Instytucie Filmowym w Londynie, w pudełku o innej
nazwie. Wiedzieliśmy, że film istnieje, poza tym mama Janka
(Lenczowskiego - PAP) zbierała listy od Bujaka informujące o
zdobyciu szczytu" - powiedział Sadłoń.
Uczestnicy tegorocznej wyprawy dysponują też innymi archiwalnymi
informacjami. "Mamy listę sprzętu, jakim dysponowali alpiniści w
1939 roku. Znajdują się na niej np. namioty, które sami
projektowali i zrobili, oraz skarpetki wełniane" - dodał lekarz
medycyny.
Wiele lat temu, po tragicznej śmierci Karpińskiego i
Bernadzikiewicza, pojawiło się określenie "klątwa Nandy", ponieważ
Nanda Devi utożsamiana jest w Indiach z boginią śmierci. Legenda
głosi, że nikt, kto wejdzie na Nanda Devi, nie umrze naturalną
śmiercią, a jego ciało nie zostanie znalezione.
"Na samym szczycie nie będzie można stanąć, tylko parę
centymetrów od wierzchołka" - uważa Pietraszek.
Dramatyczne były losy Bujaka i Klarnera, którzy zaginęli w latach
40. w niewyjaśnionych, jak dotąd, okolicznościach.
Wracając z Indii do Polski, Bujak z Klarnerem na statku w Bombaju
dowiedzieli się o ataku Niemców na Polskę i rozpoczęciu drugiej
wojny światowej. Niedługo potem himalaiści się rozdzielili.
Klarner dotarł do Warszawy, walczył w Powstaniu Warszawskim
(został ranny), a w 1949 roku zaginął bez wieści. "Wcześniej wydał
książkę o wyprawie wbrew cenzurze" - przypomniał na spotkaniu z
dziennikarzami Sadłoń. Książka Klarnera ukazała się dopiero w 1956
roku.
Z kolei Bujak dotarł przez Palestynę do Londynu, gdzie podjął
pracę jako konstruktor silników lotniczych na rzecz brytyjskiego
przemysłu zbrojeniowego. Zaginął w 1945 roku.