Ta historia wydarzyła się naprawdę, choć brzmi nieprawdopodobnie. Przeczytajcie o tym, jak francuski amator podpisał kontrakt z, wydawać by się mogło, profesjonalnym i wielkim bułgarskim klubem - CSKA Sofia.
Znacie Grega Akcelroda? Jeśli tak, możecie nazywać się znawcami futbolu. Ostatniego lata CSKA Sofia zaprosiła go do klubu. Zawodnik przedstawił włodarzom imponujące CV, w którym informował o swojej wielkiej przeszłości w Paris St. Germain i pokazał zdjęcia z Parc des Princes w koszulce paryżan. W internecie bez trudu można znaleźć jego dane, a także liczne filmiki z bramkami, nawet z angielskich boisk. Z jego oficjalnej strony dowiadujemy się, że spędził także trochę czasu w River Plate i był testowany przez Inter Mediolan. Prawdziwa perełka linii ofensywnej do wzięcia. I to za darmo!
Bułgarski klub, mając do czynienia z obieżyświatem, bez wahania zaoferował mu kontrakt. Bez testów! Kibice CSKA, podekscytowani nowym nabytkiem, zapytali na forum fanów PSG o Akcelroda. Jakież było ich zdziwienie, gdy w odpowiedzi przeczytali, że nikt o takim nazwisku nigdy nie grał w ich klubie. Wieści dotarły do działaczy CSKA po 48 godzinach od osiągnięcia wstępnego porozumienia z piłkarzem i misterny plan legł w gruzach. Teraz domagać się będą od niego odszkodowania. - Odszkodowanie? Za co? Przede wszystkim nie dostałem jeszcze od klubu żadnych pieniędzy, więc nikogo nie okradłem - broni się niedoszły gwiazdor bułgarskiej ligi.
To nie pierwszy raz, gdy klub z tamtejszej ekstraklasy daje się poważnie wkręcić. We wrześniu ubiegłego roku cała Europa śmiała się z lokalnego rywala CSKA - Lewskiego, który przed derbowym meczem między tymi zespołami wysłał do Kazania czterech swoich najlepszych zawodników. Członkowie rosyjskiej mafii, podając się za przedstawicieli Rubina, zaoferowali opiewające na wielomilionowe kwoty transfery. Gwiazdy Lewskiego były zaskoczone, gdy nikt nie czekał na nich na lotnisku, podczas gdy ich koledzy przegrywali spotkanie 0:2.
Paweł Krzemiński / s24.pl