ZAKSA Kędzierzyn-Koźle pokonała na własnym terenie Asseco Resovię Rzeszów 3:0 (26:24, 27:25, 25:23) w sobotnim hicie 4. kolejki PlusLigi siatkarzy.
Siatkarze Zaksy nie zwalniają tempa. Przed tygodniem bez straty seta uporali się z broniącą tytułu PGE Skrą Bełchatów, a w sobotę także 3:0 pokonali innego pretendenta do najwyższych lokat.
Każdy set miał podobny scenariusz i podobne zakończenie. Po początkowym prowadzeniu gości, później do głosu dochodzili siatkarze trenera Krzysztofa Stelmacha i po wyrównanej końcówce, dwukrotnie na przewagi, ale zawsze rozstrzygali partię na swoją korzyść.
Pierwsze akcje to popis Gyorgy Grozera, którego atomowe ataki zapewniły Asseco Resovii trzypunktowe prowadzenie. W końcu jednak gracze Zaksy znaleźli na niego sposób i zatrzymali blokiem atak, z kolei w aut uderzył Mateusz Mika i był remis 7:7.
Później jeszcze prowadzenie kilkakrotnie się zmieniało, a oba zespoły sporo punktów zdobyły po błędach rywali. Goście próbowali agresywnej zagrywki, ale częściej niż w boisku piłka lądowała poza jego obrębem. W końcówce dwukrotnie zablokowany został Mika i to zdecydowało o zwycięstwie Zaksy w secie otwarcia.
W drugiej partii trener rzeszowian Andrzej Kowal posłał w bój drugiego rozgrywającego Macieja Dobrowolskiego i Rumuna Adriana Gontariu. Dzięki nim m.in. goście postawili Zaksie zacięty opór i losy partii znowu decydowały się w końcówce. Najpierw długo trwały targi po jednej z akcji, a po dwukrotnej weryfikacji jej przebiegu przez sędziów na zapisie wideo gospodarze otrzymali setbola. Identycznie jak w pierwszym secie rozgrywający Asseco Resovii posłał piłkę do Miki, który znowu został zablokowany. 27:25 i 2:0 dla Zaksy.
Początek trzeciej odsłony to znowu prowadzenie przyjezdnych. Gospodarze przewagę uzyskali dopiero po drugiej przerwie technicznej. Było nawet 23:20, ale i to okazało się za mało, by Zaksa bez nerwówki wygrała tego seta. Niezłą zmianę dał Czarnogórzec Marko Bojic i popisał się asem, ale chwilę później w aut zaserwował Grozer, co przypieczętowało sukces miejscowych.
Najlepszym zawodnikiem (MVP) został wybrany Michał Ruciak, który zdobył dla Zaksy 10 pkt, ale równie dobrze radził sobie w przyjęciu i obronie. Francuz Guillaume Samica uzyskał 15 pkt i popisał się trzema skutecznymi blokami. Wśród gości najskuteczniejszy był Gontariu - 13 pkt.
MVP spotkania - Michał Ruciak.
Po meczu PlusLigi siatkarzy ZAKSA - Asseco powiedzieli:
Aleh Akhrem (kapitan Asseco Resovii, który w sobotę nie pojawił się na boisku):
- Nie była to dobra siatkówka w naszym wykonaniu. Zepsuliśmy dużo zagrywek i popsuliśmy dużo niedokładnych piłek. Zaksa w końcówce zachowała zimną głowę. Musimy wyciągnąć z tej przegranej wnioski. Sport jest taki, że zawsze ktoś musi wygrać, a ktoś musi przegrać. Dzisiaj to my przegraliśmy.
Paweł Zagumny (ZAKSA):
- To był zacięty mecz na przewagi. My w końcówkach zachowaliśmy więcej zimnej krwi. W środę oba zespoły zagrały ciężkie spotkania i to było dzisiaj widać. Mecz nie stał na wysokim poziomie.
trener Resovii Andrzej Kowal:
- Zagraliśmy dzisiaj słabiej niż w środę, szczególnie w końcówce. Gospodarze byli dużo lepsi, a my popełnialiśmy dużo błędów i często było widać naszą nieporadność w kontrataku. Ten element na razie nam faluje.
trener Zaksy Krzysztof Stelmach:
- To był dla nas bardzo ważny mecz, były zacięte końcówki, na szczęście wygrane przez nas. Cieszę się, że dziś w ataku funkcjonowało dwóch skrzydłowych (Samica i Ruciak) i to był klucz do sukcesu. Jestem szczęśliwy, że cztery mecze za nami i mamy komplet punktów, zwłaszcza patrząc na kontuzje naszych graczy.
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - Asseco Resovia Rzeszów 3:0 (26:24, 27:25, 25:23)
ZAKSA: Antonin Rouzier (7), Paweł Zagumny (2), Patryk Czarnowski (7), Guillaume Samica (15), Wojciech Kaźmierczak (5), Michał Ruciak (10), Piotr Gacek (libero) oraz Dominik Witczak (2), Grzegorz Pilarz i Sebastian Warda.
Resovia: Paul Lotman (9), Piotr Nowakowski (8), Lukas Tichacek (1), Gyorgy Grozer (7), Łukasz Perłowski (3), Mateusz Mika (4), Krzysztof Ignaczak (libero) oraz Maciej Dobrowolski (1), Wojciech Grzyb (1), Marko Bojić (2) i Adrian Gontariu (13).