- Nasi koszykarze mają talent i warunki, ale brakuje im cwaniactwa. Dlatego uważam, że Polska potrzebuje doświadczonego trenera - powiedział "Gazecie Wyborczej" Roman Ludwiczuk, jeszcze aktualny prezes Polskiego Związku Koszykówki. Mimo administracyjnego przesunięcia Polski do grona drużyn startujących w przyszłorocznym EuroBaskecie przyszłość Igora Griszczuka wydaje się być przesądzona.
Griszczuk nie zdołał zakwalifikować się z kadrą koszykarzy do Mistrzostw Europy na Litwie. Marcin Gortat i spółka rozegrali osiem spotkań, z których wygrali cztery, ale żadnego na wyjeździe. Porażka w Portugalii była jednym z największych blamaży reprezentacji ostatnich dwudziestu lat.
Polacy dostali jednak podarunek od FIBA i organizatorów turnieju w postaci poszerzenia ilości uczestników z 16 do 24. Oznacza to, że po raz trzeci z rzędu zobaczymy polskich koszykarzy w gronie najlepszych w Europie. Ze słów Ludwiczuka nie wynika jednak, że decyzja FIBA oznaczałaby też pozostanie Griszczuka na stanowisku.
- W przyszłym tygodniu na posiedzeniu zarządu zdecydujemy jaki będzie harmonogram prac nad szukaniem nowego trenera dla reprezentacji.
Nowego trenera ostatecznie wybierze prezes PZKosz, który wybrany zostanie pod koniec roku. Ludwiczuk będzie mieć poważnego rywala w osobie Grzegorza Bachańskiego, członka aktualnego zarządu.
Jak podaje jednak "Gazeta Wyborcza" obaj kandydaci są zainteresowani skorzystaniem z usług Waltera Jeklina, Słoweńca od lat mieszkającego w Polsce, pracującego w Polonii 2011 Warszawa, aktualnie pełniącego funkcję dyrektora sportowego reprezentacji Słowenii, ćwierćfinalisty trwających w Turcji Mistrzostw Świata.
- Przed wyborem trenera Griszczuka powołałem radę trenerów, która nie potrafiła zarekomendować żadnego kandydata - podkreśla Ludwiczuk.
Póki co pierwszy na celowniku znalazł się były trener reprezentacji Jugosławii i m.in. FC Barcelony, Svetislav Pesić. Ta kandydatura wpisywałaby się w oczekiwania liderów kadry, Marcina Gortata i Macieja Lampego, którzy podkreślali w ostatnich wypowiedziach potrzebę znalezienia trenera z autorytetem lub takiego, który będzie potrafił rozrysować akcję w decydujących momentach, a nie skupi się tylko na motywowaniu graczy do "zostawiania serca na parkiecie".
Aby jednak przekonać trenerów z nazwiskiem do prowadzenia polskiej kadry potrzebna jest nie tylko atrakcyjna oferta finansowa, ale stworzenie planu kilkuletniego i nakreślenie wizji pracy z reprezentacją. To jak na razie Ludwiczukowi nie wyszło - Griszczuk okazał się być pontonem ratunkowym, który choć dopłynął do brzegu to już bez powietrza.