Reprezentacja Francji rozegra we wtorkowy wieczór drugi mecz eliminacji do mistrzostw Europy. Po sensacyjnej porażce z Białorusią, teraz czeka ich bardzo trudny wyjazd do Sarajewa, na mecz z Bośnią i Hercegowiną. "Trójkolorowi" mają duże kłopoty ze skomplementowaniem składu na mecz a kolejna porażka może postawić ich w sytuacji nie do pozazdroszczenia.
Przed meczem z Białorusią Laurent Blanc, nowy trener Francuzów rozdał swoim piłkarzom kartki ze słowami Marsylianki i nakazał wszystkim śpiewać hymn w chwili jego grania - przypomina "Przegląd Sportowy".
Miało to chyba stworzyć poczucie więzi pomiędzy piłkarzami. Trudno powiedzieć czy się udało, bo po prostu ich gra w meczu z Białorusią wyglądała bardzo słabo. A jeśli nie starcza umiejętności, to trudno wygrać mecz.
W piątkowym spotkaniu wystąpiło wielu młodych, nowych graczy i nie nieznajomość hymnu jest problemem. Wydaje się że niektórzy nie są jeszcze gotowi by grać w pierwszej reprezentacji "Trójkolorowych".
Na dodatek kontuzji doznali Hoarau, Loic Remy i Louis Saha. Reprezentacja Francji to już nie ta sama drużyna co jeszcze kilka lat temu i teraz nie ma kto ich zastąpić. Nie w pełni sprawny po odniesieniu kontuzji jest także Karim Benzema.
Jedynym graczem który może pociągnąć zespół w trudnym momencie jest chyba Floreunt Malouda, który jednak w barwach narodowych nie prezentuje się tak dobrze jak w klubie. Blanc ma więc niemały ból głowy.
- Biorąc pod uwagę to, co się dzieje to nie możemy być pewni zwycięstwa. Nie wiem czy ten zespół będzie potrafił się szybko zgrać. Może to nie nastąpi nigdy? - traci nadzieję były kapitan reprezentacji Francji.
Początek meczu grupy D w Sarajewie o godz. 21:00
PRZEGLĄD SPORTOWY/WP.PL