Paula Gorycka, liderka nowej grupy 4F e-Vive w kolarstwie górskim, wierzy w to, że o kwalifikacjach na igrzyska olimpijskie zdecydują tylko względy sportowe. W Londynie wystąpią dwie Polki, a jedno miejsce jest praktycznie zarezerwowane dla Mai Włoszczowskiej.
Kandydatek do drugiej lokaty jest kilka: Anna Szafraniec, Aleksandra Dawidowicz, Magdalena Sadłecka. Do tej rywalizacji chce się włączyć najmłodsza z nich Gorycka, ale kryteria kwalifikacji nie są jeszcze znane.
- Drugie miejsce jest sprawą otwartą i wszystko zależy od tego, co zdecyduje Polski Związek Kolarski. Miejmy nadzieję, że kryteria będą jasne dla wszystkich i że do Londynu pojadą dwie najlepsze zawodniczki - powiedziała Gorycka podczas prezentacji grupy 4F e-Vive w Warszawie.
Zapytana, czy paradoksalnie na przeszkodzie nie stoi jej trener Andrzej Piątek, zwolniony pół roku temu przez PZKol. z funkcji szkoleniowca kadry, którą sprawował przez 12 lat, odpowiedziała: "Gdyby decydowały inne kryteria, to by znaczyło tylko tyle, że na czele PZKol. stoją nieodpowiednie osoby".
Nowy zespół ma być konkurencją dla grupy CCC Polkowice, skupiającej czołowe w kraju zawodniczki, m.in. Włoszczowską, aktualną wicemistrzynią świata.
O Goryckiej w samych superlatywach wypowiada się Piątek, nazywając ją jednym z największych talentów w polskim kolarstwie.
- Pauli nie trzeba zachęcać do treningu. Codziennie przysyła mi szczegółowy raport ze swoich przygotowań. Potrafi zacząć zajęcia o godzinie 5.15, by o ósmej być na uczelni. Tylko tacy ludzie osiągają coś w sporcie. Mam nadzieję, że Paula się nie zmieni - powiedział Piątek.
Gorycka z powodzeniem łączy sport ze studiami na krakowskiej AWF. Jest na trzecim roku fizjoterapii. Nie ukrywa, że jej marzeniem jest start w Londynie. - Gdybym się zakwalifikowała do igrzysk, to walczyłabym o miejsce w czołowej ósemce - oceniła.