Szukaj

Różalski: chcę dać dobrą walkę

wp.pl | 2012.02.22 17:55(fot. konfrontacja.com)
  A A A
 
Marcin Różalski czeka na walkę swojego życia. W sobotę przed własną publicznością płocczanin zmierzy się na gali KSW 18 ze słynnym Jeromem LeBannerem. - Dziennie mam około 30-50 nieodebranych telefonów od ludzi, których nie znam. Miło mi jest, kiedy dostaję SMS-y od ludzi, których nie znam, w których piszą, że mi kibicują i są moimi fanami - powiedział "Wirtualnej Polsce" Różalski.

Jak zdrowie przed walką? Mówiłeś, że jakaś grypa cię dopadła.

Marcin Różalski: To nie grypa. Lekki wirus mnie dopadł. To nic poważnego, żebym nad tym ubolewał. Są jeszcze trzy dni do walki. Poza tym 90 procent ludzi ma w tym czasie jakieś infekcje.

Czujesz już emocje przed galą? Jesteś "nabuzowany'?

To jest trochę błędne myślenie. Jest skupienie, jest jakieś pozytywne napięcie, pozytywne wibracje, nie ma chorego "napinania się", nie ma jakiegoś zbędnego pier...a i robienia nie wiadomo jakich scenariuszy. Jest normalnie, tak jak powinno być przed walką.

A oszczędzałeś adrenalinę przed walką?

(śmiech) Nie da się oszczędzać adrenaliny, bo dzisiaj jej nie ma, ale w sobotę jak je...e to trzeba będzie się pocić z pół godziny, żeby ją wypocić przed wejściem do ringu. Ja ogólnie mam życie pełne adrenaliny.

Czy jest to jakiś problem dla ciebie, że LeBannera nie było na treningu otwartym dla mediów?

A powiedz mi tak szczerze, co by mi to dało gdyby był? No tak szczerze, to mógłbym tylko zrobić to, co zrobił Chisora z Kliczką, czyli do niego podejść i wypie...ć na łeb, żeby było większe show. Ale nie zrobiłbym tego, bo to nie jest w moim stylu. Nie widzę potrzeby, żeby LeBanner się pojawiał na tym treningu.

A jak reagujesz na te informacje, że on w minioną sobotę walczył dla prowrestlerskiej organizacji IGF?

On walczył w sobotę na prowrestlingu i miało to takie przełożenie na jego wysiłek jak mój ciężki trening, pięć rund po pięć minut, na pełnym "prądzie" ze zmianami przeciwnika. Wiesz, to jest to samo przełożenie. Nie oszukujmy się, ten prowrestling to jest sport, który nie powoduje jakiegoś wycieńczenia albo jakichś kontuzji.

Oglądałeś jego walki w MMA? Bo jak on walczy w K1, to wszyscy wiemy.

Tak, oglądałem.

I czego się po nim spodziewasz?

Tego samego, czego on się może spodziewać po mnie: na pewno obijanie się w stójce i polowanie na dogodną sytuację do sprowadzenia do parteru. Z mojej strony mogę powiedzieć, że nie będę się rzucał na niego i sprowadzał do parteru, jeśli nie będę w stu procentach, że mi to wyjdzie, bo nie chcę, żeby to się obróciło przeciwko mnie.

A jak oceniasz umiejętności parterowe LeBannera?

Jeśli chodzi o jego parter, to nie obawiam się go w ogóle. W stójce też się nie obawiam w żaden sposób, bo - nie ukrywajmy - ja nie jestem miękkim ch... zrobiony. LeBanner jest zawodnikiem z jakimi już walczyłem. Jego umiejętności są bardzo duże, jest silny i ma wielkie nazwisko. Właśnie to nazwisko może powodować, że mogą być jakieś zachwiania równowagi, ale tego nie będzie będzie Martinowi Lewandowskiemu i Maćkowi Kawulskiemu (właściciele KSW, przyp. red.) nawiązałem współpracę z Marcinem Kwiatkowskim, bardzo dobrym psychologiem sportowym. Z nim wszystko poukładaliśmy tak, jak powinno być poukładane.

Jak się czujesz przed walką w Płocku, w swoim domu?

Wiesz, co mnie najbardziej martwi?

Co takiego?

To, że już nic mnie nie martwi. Jestem totalnie obojętny. Chcę tylko dać dobrą walkę, no bo tak: moje miasto, moja hala, moja publiczność. Podejrzewam, że siedemdziesiąt procent publiczności będzie za mną, a pozostałych, którzy przyjdą obejrzeć moją porażkę, może znów będę musiał przepraszać za to, że wygrałem. Nie interesuje mnie to, jak będę przyjęty, jaki będzie odbiór podczas walki, jakie będą opinie po walce. To jest moja walka. Będą mnie interesowały tylko komentarze chłopaków, z którymi trenuję, Maćka Kawulskiego i Martina Lewandowskiego, pozostałych ludzi, na których opinii mi zależy, a na opinie tych, na których mi nie zależy mam totalnie wyj...e.

Czy dużo masz wrogów w Płocku?

Jak każdy mam wrogów, ale mam dużo zaufanych przyjaciół i kolegów, na których polegam. A tym "hejterom" jedyne, co pozostaje, to mogą klęknąć nisko - bo moje dwa psy są nisko osadzone na łapach - i mogą je polizać po ja...ch.

Dużo się mówi w Płocku o tej walce?

Na pewno, ale ja się izoluję od społeczeństwa i nie chodzi tylko o samą walkę. Toczę własny tryb życia, z psami sobie chodzą na spacery. Dzięki temu, że LeBanner stanie naprzeciwko mnie, stałem się osobą publiczną i jeszcze bardziej rozpoznawalną. Też ze względu na to się izoluję. O mojej walce z LeBannerem mówi się bardzo dużo. Samo to, że dziennie mam około 30-50 nieodebranych telefonów od ludzi, których nie znam. Miło mi jest, kiedy dostaję SMS-y od ludzi, których nie znam, w których piszą, że mi kibicują i są moimi fanami.

Zastanawiałeś się jakie będzie życie po LeBannerze?

Takie samo! Będę bogatszy o parę złotych, które zarobię na walce. Zainwestuję je w nowy samochód, albo w domek, który chcemy wybudować z narzeczoną. Może kupię suczkę moim psom, bo im to obiecałem. Może kupię konia, bo mam zamiar hodować konie.

rozmawiał Artur Mazur, Wirtualna Polska


Polub nas na Facebooku:


oceń
2
2
Podziel się




  • Skomentuj
  • WP.PL
Ocena: 0 [0]
~de goost [2012-02-25 10:05]

Troll, a nie sportowiec. WP nie pisze o sportowcach, tylko o trollach.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~gośc [2012-02-23 17:49]

różalski chłopie uciekaj do domu skoro świt

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
Archii [2012-02-22 22:45]

Przecież le baner wycofał się!

odpowiedz